poniedziałek, 31 sierpnia 2026

18 lat robótkowego blogowania

W Kalendarzu świąt nietypowych 31 sierpnia jest Dzień Bloga - to dla mnie dobra okazja, żeby trochę powspominać.
W czerwcu minęło 18 lat mojego robótkowego blogowania - zaznaczam ten szczegół, bo pół roku wcześniej założyłam bloga kuchennego i bloga torebkowego (na bloxie). 
Kuchenny to wiadomo - taki internetowy zeszyt z przepisami. 
A o co chodzi z tym torebkowym? 
Mamy różne kobiece upodobania - buty, biżuteria, kapelusze itp.
Ja kocham torebki... torebek nigdy za dużo, zawsze można nabyć kolejną pod pretekstem zużycia. Nie wszystkie jednak wyrzucam, zostawiam sobie "na pamiątkę". Kiedy zaczęłam poznawać internet wiele czasu poświęcałam na oglądaniu torebek, ze szczególnym uwzględnieniem torebek robionych własnoręcznie - na drutach, szydełkiem, szytych z różnych materiałów.  I tamten blog nazywał się "Torebkowo".

Pierwszy tytuł tego bloga, "Robótkowy czas relaksu" (założony również na bloxie), zmieniałam kilka razy - tak jak bawiłam trochę różnymi gadżetami (najczęściej zmieniałam tło głównej strony)
Z bloxa przeniosłam się w lutym 2009 - TU pierwszy wpis w nowym miejscu 
Jednak początek mojego blogowania liczę od czerwca 2008 roku. Przenosząc się tutaj nie planowałam skopiowania wszystkich postów -  chyba dlatego, że wydawały mi się mało ważne, prymitywne. Część z nich pozostawiłam tutaj w wersjach roboczych, ale przejrzę je w wolnej chwili i zobaczę co z tego da się zrobić. Dodatkowym problemem okazały się teraz puste miejsca po zdjęciach. Słabo poruszałam się wtedy w internecie, to były moje początki, więc kopiowałam całość - tekst wraz ze zdjęciami. W wersji roboczej zapisałam sobie linki do tych początkowych (na później), ale tego "później" już nie było. Blox ogłosił zamiar likwidacji z dużym wyprzedzeniem, ale nie miałam czasu na dokończenie przenosin i tak zostałam z utraconymi wpisami. Jedyny plus dla mnie to dokładna data początku czyli czerwiec 2008 roku.
Linki tego archiwum są nieaktywne, bo bloxa już nie ma, ale  zachowałam je jako dowód istnienia tamtego bloga z jego początków. To dla mnie istotne, bo pamięć jest zawodna i nie ogarniam wszystkiego w tym natłoku informacyjnym dzisiejszych czasów.
 
Archiwum bloga "Robótkowe różności" na bloxie
 
Zaczynając swoje blogowanie nie wiedziałam zupełnie nic o internecie... wszystkiego uczyłam się na własnych błędach, zamęczając wielokrotnie swoich rodzinnych specjalistów.
Jednak nie spodziewałam się jak szybko nastąpi rozwój cyfryzacji i w jakim kierunku to pójdzie. W takim, którego ja nie akceptuję (z różnych powodów).
Nie będę rozwodzić się szczegółowo co mi się nie podoba, to nie jest teraz istotne.
Ograniczyłam swoją aktywność blogową, ale nie zamykam bloga. Będę wstawiać nowe posty jak będzie okazja.
A jakie mam własne podsumowanie tych osiemnastu lat?
Wróciłam do punktu wyjścia - po wielu zmianach tematyki dominujące pozostają robótki i relaks jaki mi dają. 

Bratki - pierwsza praca haftem krzyżykowym, koślawych próbek nie liczę. 

Bałwanek i pisanka - plastikowa kanwa

Zachody słońca nad wodą - haft gobelinowy

Różyczka -  próba na lnie, wzór z książki "Haft krzyżykowy. Miniaturowe motywy" Elizabeth R.Anderson

  

niedziela, 31 maja 2026

Makowy obrazek

Najbardziej podobają mi się realistyczne wzory haftu krzyżykowego. Takie, które dają złudzenie prawdziwego obrazu  lub zdjęcia. Kiedy trafiam na taki wzór, który wywołuje u mnie miłe skojarzenia lub wspomnienia staram się go wykorzystać - w pełni lub we fragmencie.

Tak było z wzorem, którego fragment wykorzystałam do tego obrazka.

Wymiary samego haftu: 10 cm x 7,5 cm.

Aida 16, mulina Ariadna. 


 

Hafcik zgłaszam do zabawy u Splocika "Małe Dekoracje 2026"


 

niedziela, 3 maja 2026

Kwiaty

Bardzo lubię kwiaty... tych, które rosną w moim ogrodzie nie zrywam do wazonu... szkoda, żeby szybko zwiędły.

Nie umiem malować farbami, ani rysować i cieszy mnie możliwość "malowania" haftem krzyżykowym. Są to małe formy, bo przyznam szczerze, że nie porywam się na większe ze względu na częste zmiany kolorów muliny. Przeraża mnie ogromna nieraz ilość kolorów, a jak do tego dodać jeszcze różne rodzaje ściegów (nigdy nie udały mi się dobre ćwierćkrzyżki) to od razu odechciewa mi się takiej mordęgi. Pozostaję na swoich przeciętnych umiejętnościach, nie mam wcale zamiaru podnosić poprzeczki. 

 Leon Wyczółkowski "Kaczeńce" (1909 r.)   

Muzeum Narodowe w Krakowie, Domena publiczna

sobota, 2 maja 2026

Majowe dni świąteczne

"W pierwszych majowych dniach, tam gdzie jesteśmy, wywieszamy flagę.

Mamy szacunek dla flagi i nie uznajemy bazgrania i malowania na niej czegokolwiek."

To cytat z mojego majowego wpisu z ubiegłego roku, a zdjęcie (oznaczone datą) ma już kilkanaście lat. 
Jak zawsze wywiesiliśmy flagę, ale od kilku  lat robimy to już tylko w naszym domu.
Wstawiam jednak to "leśne zdjęcie" z sentymentu, bo tamten rodzinny Leśny Domek już ma nowych właścicieli. 

czwartek, 2 kwietnia 2026

Przedświąteczna niespodzianka

W tym szczególnym przedświątecznym czasie dotarła do mnie piękna przesyłka-niespodzianka. To upominek od Splocika, będący podziękowaniem za udział w zabawach przysłowiami, które Splocik organizowała na swoim blogu przez kilka lat - na dole głównej strony mojego bloga są banerki tych zabaw z poszczególnych lat.

Naprawdę byłam zaskoczona otrzymaniem takiego prezentu i bardzo doceniam zawartość paczuszki (całkiem pokaźnej). 

Splociku - jeszcze raz bardzo dziękuję Ci za taką wspaniałą niespodziankę.

Trafiło do mnie zarówno rękodzieło wykonane różnymi technikami, jak i przeróżne przydasie.

A przede wszystkim osobiste podziękowanie od organizatorki zabaw.

Wszystko prezentuję na zdjęciach poniżej i od razu wyjaśniam, że poszczególne przedmioty fotografowałam na stołku kuchennym - nie na podłodze. Myląca może być wykładzina (taka sama jak na podłodze), ale ja nigdy nie fotografuję robótek na podłodze. Uważam, że to po prostu nie wypada, nawet jeśli to są moje własne prace. 

 

Dodatkowe zdjęcie zrobiłam malutkim ptaszkom, żeby przy okazji  pokazać jedną z pierwszych prac mojego Średniego Wnuka. Przez kilka lat pasjonowało go garncarstwo (we wczesnych klasach szkoły podstawowej) i otrzymałam taką miseczkę na zamówienie. Mam jeszcze kilka innych ulepianek, a w ogóle powstało ich dużo. Trochę dostała druga babcia, trochę stoi na półce w jego rodzinnym domu. Miseczka ma średnicę 6 cm, co pokazuje jak małe są te urocze ptaszki. Idealnie sobie siedzą w tym nowym gniazdku.

Książeczka-kalendarz zawiera 
mnóstwo małych wzorków krzyżykowych do wykorzystania - przydadzą się na pewno.
 
I jeszcze coś na druty/szydełko i słodkie umilacze.
 
Żałuję, że czas tych zabaw przeminął, ale pozostaną wspomnienia i oczywiście prace, które zrobiłam w ich trakcie.

środa, 31 grudnia 2025

NOEL 2025


Bardzo przyjemnie (i szybko) haftowało mi się ten wzór. 

Postępy pokazałam tylko dwa razy - NOEL (1) , NOEL 2 

Skończyłam latem i odłożyłam na czas myślenia o zagospodarowaniu pozostałej części tkaniny. 

W grudniu zdecydowałam się na pas drobnych wzorków w stylu skandynawskim.

Wymiary samego haftu: 18,5 x 22 cm. 

Pozostało jeszcze trochę miejsca do ewentualnego wykorzystania (nie wiem, czy jeszcze coś dodam - na dzisiaj ten haft jest skończony), a samo zdjęcie to wersja trochę pośpieszna... ale bardzo chciałam zmieścić się w czasie i pokazać ten haft jeszcze w tym roku. A przedświąteczny i świąteczny czas nagle bardzo szybko przeminął.

Trochę celowo wielokrotnie użyłam słowa "czas" w tak krótkim tekście.

Chciałam nawiązać do przysłowia w zabawie u Splocika: "Czas utracony nigdy nie wróci."

Rzeczywiście - utracony czas nie wróci, ale możemy starać się  nie tracić czasu bezcelowo... bezproduktywnie... bez sensu... ( i pewnie jeszcze więcej tych "bez").

Dodaję ten haft do zabawy "Rękodzieło i przysłowia albo... 3"

i do zabawy "Choinka 2025" 

wtorek, 30 grudnia 2025

Grudniowa choinka

Moja choineczka, która dołączyła do świątecznej dekoracji w czasie rodzinnej Wigilii.


Zdjęcia są marne, bo dzień był pochmurny, a hafcik w ramce dodatkowo stał na komodzie w cieniu schodów.

Nie mam jednak możliwości poprawienia jakości zdjęć, bo to jest prezent, który pozostał w domu gospodarzy razem z innymi drobiazgami świątecznymi. 

Kolory też nie do końca są prawdziwe - kanwa kremowa ze złotą nitką, a gwiazda również złota (mulina DMC)


Hafcik zgłaszam do zabawy Małe Dekoracje 2025


 i do zabawy Choinka 2025

czwartek, 13 listopada 2025

Małe Dekoracje 2025 - listopad

Długo trwało, ale robótka zakończona jeszcze w czasie jesieni, więc mogła znaleźć się wśród jesiennych dekoracji. Planowałam zrobić z niej makatkę na wieszaku, ale teraz nie mam motywacji do ręcznego szycia (do maszyny tym bardziej). Mam nadzieję, że zmobilizuję się w przyszłym roku. Teraz w wersji roboczej (bez obszycia brzegów) wisi na korkowej tablicy - coś w rodzaju wystawki prac dzieci w przedszkolu :)

Wymiary samego haftu: 14,5 x 16 cm.  

Kanwa biała 14ct, mulina Ariadna. 

Robótkę zgłaszam do zabawy Splocika  


       

środa, 17 września 2025

Dyńka w trakcie...

Na początku mojego blogowania pokazywałam robótki hafciarskie "w trakcie pracy", czyli na różnych etapach ich powstawania. Przejęłam to automatycznie z forum - wtedy to było modne na forach robótkowych, galeria gotowych prac i osobno galeriach prac powstających.

Uczyłam się internetu, forum, blogów  i przyjmowałam takie wzorce prawdę mówiąc bez głębszego zastanowienia. Później jednak z tego zrezygnowałam, szczególnie gdy poznawałam blogi z pięknymi sesjami fotograficznymi gotowych haftów. Przy nich, moje dosyć prymitywne zdjęcia z wymiętolonymi materiałami, wydały mi się powodem do wstydu.

Przez lata sporo się zmieniło w moim podejściu do blogowania i teraz od pewnego czasu wracam do tamtej formy. Pokazuję w częściach powstające samplery - NOEL i "Porcellane & company".

O  ile świąteczny sampler to tegoroczna praca, o tyle Porcelanka powstaje dość wolno (coraz trudniej mi wyszywać na kanwie 16), a ostatnio zapisany etap to rok 2021.

Takie zapisywanie ma jednak dobrą stronę - dokładnie pokazuje jak szybko upływa czas kiedy wydaje nam się, że "przecież to tak niedawno robiłam!".

Ja w ogóle mam cały zbiór pozaczynanych hafcików ( dużo jest maleństw), których nie pokazywałam. Nie określę czasu ich powstawania, poza jednym, który pamiętam doskonale - to metryczka dla pierwszego wnuczka. Zaczęłam haft, gdy się urodził... właśnie skończył 16 lat.

Teraz wróciłam do haftu  rozpoczętego chyba w podobnym czasie w ubiegłym roku - wtedy powstały liście. 

Ciekawe kiedy skończę? 



poniedziałek, 15 września 2025

Jesiennie

Nareszcie pada deszcz!... zawsze bardzo lubiłam jesienne deszcze, których jest coraz mniej. Po letniej suszy zmiana pogody, więc i pora na zmianę domowych dekoracji . 

Nie wieszam wiele - to tylko moje obrazki, które zmieniam tematycznie zgodnie z porami roku i świętami. Nie lubię nadmiaru dekoracyjnych drobiazgów, a zresztą nie mam miejsca na bogate dekoracje. Po wyciągnięciu z pamiątkowej starej walizeczki okazało się, że jest ich naprawdę mało (myślałam, że będzie więcej). Okazuje się jednocześnie, że ten blog bardzo się przydaje w poszukiwaniach jako notatnik przeszłości.




Po przerwie dzisiaj wyciągnęłam robótkę rozpoczętą chyba w zeszłym roku (też w początku jesieni) i próbuję wrócić do haftowania. Idzie mi jeszcze gorzej niż kiedyś (chyba się odzwyczaiłam), więc kiedy skończę?... nie wiadomo. To dyńka - wzór znany od dawna.


piątek, 8 sierpnia 2025

Zapomniane... znalezione...

W torbach ze starymi włóczkami (czekają już chyba tylko na wyrzucenie) znalazłam pożółkłą ze starości szydełkową robótkę, której zupełnie nie pamiętam. Jedyne co jest pewne - to ja ją zrobiłam. Kiedy? ... na pewno ponad 20-30 lat temu. Robótka jest tak stara, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie kiedy i dla której z nas (ja... moja córka?) ją zrobiłam. Biorąc pod uwagę szczupły rozmiar chyba jednak była przeznaczona dla mojej córki.

Mogę się tylko domyślać dlatego ta kamizelka nie została wykończona. Nie obrębiłam brzegów i nie  wplotłam nitek łączących kłębki, bo bardzo nie lubię wszelkich czynności wykończeniowych. Być może coś ważnego mi przeszkodziło i tak to moje dzieło nie zostało zakończone. 

Wstawiam zdjęcia jako dokument, że potrafię całkiem nieźle "robić szydełkiem"!, ale na tym koniec. Po wypraniu spruję całość i wtedy ocenię stan włóczki. Pewnie jeszcze się przyda do czegoś. To bawełna, nazywana kiedyś "zerówką". Mimo miejscowych zmian koloru całość pozostała jednak biała, czego nie widać na zdjęciu.

wtorek, 10 czerwca 2025

Smaki własnego dzieciństwa

Wspomnienia z mojego własnego dzieciństwa oddalają się z każdym rokiem coraz bardziej. To jest już tak daleka przeszłość, przykrywana kolejnymi wspomnieniami rodzinnymi, że nie mogę sobie przypomnieć pewnych wydarzeń.

Tak jest między innymi z Dniem Dziecka - nie przypominam sobie, żeby był to szczególny dzień w moim domu lub w szkole. Dziura w pamięci... żadnych rozrywek... żadnych prezentów.

O wiele lepiej pamiętam smaki MOJEGO dzieciństwa, a wśród nich wielkie "wafle tortowe". Cieniutkie kwadratowe arkusze, które lubiłam pożerać bez żadnych dodatków. Te wafle przekładało się marmoladą, przyciskało czymś ciężkim, a później kroiło na dowolne kawałki.

W ramach wspomnień zrobiłam takie wafelki, chociaż to oczywiście tylko namiastka. Tak cienkich wafli nie widzę w sprzedaży, a krem... no cóż... nutella ze słoika.

Dlaczego tak podkreśliłam swoje własne wspomnienia?

Bardzo denerwują mnie wszelkie uogólnienia i założenia, że wszyscy przeżywaliśmy to samo... pamiętamy to samo... znamy te same słowa, potrawy, zabawki itd.

Co rusz pojawiają się w internecie różnotematyczne quizy wspomnieniowe, w których pytania zawierają nazwy i terminy z założenia znane wszystkim. Ich autorzy (najczęściej młodzi ludzie) wrzucają zdjęcia i nazwy np. potraw, o których ja nigdy nie słyszałam. A żyję już dość długo.

Wytłumaczenie jest proste, ale chyba nie dociera do niektórych - zawsze były w polszczyźnie regionalizmy, nazwy znane tylko w niektórych częściach kraju, a teraz wrzuca się wszystko do jednego worka, "bo przecież internet jest jeden!".

niedziela, 8 czerwca 2025

Wielkanocne jajko

 

Zaczęłam wyszywać ten hafcik przed Wielkanocą, odpowiednio wcześniej, z nadzieją że spokojnie zdążę na święta. To dekoracyjny  ("sezonowy") drobiazg na klucznik w przedpokoju. Niestety... od pewnego czasu różne przeszkody zdrowotne nie pozwalają mi na szybkie realizowanie moich planów. Nie mogę się z tym pogodzić, że czas i wiek są tak nieubłagane... one pozbawiają mnie siły i energii.

Teraz nareszcie skończyłam i dodaję do zabawy u Splocika "Małe Dekoracje 2025" - nie chcę z tym czekać cały rok do następnych świąt. 

Wymiary samego haft: 6,5 x 9 cm. 

Kanwa 16 biała, czego niestety nie widać na zdjęciu, mulina Ariadna.

Wykorzystałam fragment wzoru z tej gazetki, ale nie jest to dokładne odwzorowanie. Dobrałam kolory według własnego gustu.

 

 

wtorek, 3 czerwca 2025

Rekodzieło i przysłowia... albo 3 - styczeń 2025

Po kilku podejściach zakończyłam nierówną walkę z materią - nic więcej już nie jestem w stanie poprawić. O końcowych problemach z tym haftem (tuż po jego zakończeniu) pisałam TUTAJ. 

Usunęłam więc gwiazdkę z koralików, wyprałam, wyprasowałam (bardzo starannie!), a kanwa nadal jest paskudnie wykrzywiona.  Niech więc pozostanie w takim kształcie... to ma być dekoracja w moim domu, więc szkoda nerwów na taki marny materiał.

Dane techniczne: - kanwa 14;  - wymiary samego haftu: 18,5cm x 11,5cm 

Obrazek zrobiłam w ramach styczniowej odsłony zabawy u Splocika.

Zadania na styczeń: 

1. Przysłowie
Gdyby człowiek posiadł wytrwałość, nic nie byłoby niemożliwe.

2. Cytat
"Wielkie rzeczy nie powstają w wyniku impulsu, a w wyniku poskładania małych rzeczy w jedną całość". - Vincent van Gogh
 
Idealnie do tych moich zmagań pasuje przysłowie o wytrwałości. 
 

środa, 28 maja 2025

Malarstwo to też rodzaj robótek ręcznych?

Dla mnie tak... przecież w dawnych czasach umiejętność malowania była kształcona w panienkach z bogatych domów na równi z haftem i innymi rodzajami robótek. 

Bardzo żałuję, że rysunek i malarstwo realistyczne jest dla mnie niedostępne... natura umiejętności nie dała. Podziwiam dzieła malarzy nie kierując się światowym uznaniem, ale własnym gustem. Najbardziej zachwycają mnie obrazy, które prawie z fotograficzną dokładnością zachowały realia i klimat dawnych czasów. Nie rozumiem sztuki nowoczesnej, więc nawet nie próbowałabym amatorsko iść w tę stronę z farbami.

Taką namiastką... "malowaniem igłą i nitką" jest dla mnie haft krzyżykowy. Zdaję sobie sprawę, że to najłatwiejszy rodzaj haftu, ale to mi wystarcza.  Najbardziej lubię i wybieram wzory tradycyjne.

A wracając do malarstwa... o  Elisabeth Vigée Lebrun przeczytałam na stronie Zamku Królewskiego w Warszawie (z której pochodzi ta krótka notka) 
 

  Autoportret w słomkowym kapeluszu (1782) National Gallery w Londynie (domena publiczna)

„Malowanie i życie zawsze były dla mnie jednym i tym samym” – odparła Elisabeth Vigée Lebrun, gdy życzliwie zasugerowano jej, że dla własnego dobra powinna porzucić sztukę.
Zamiast się wycofać została najwybitniejszą malarką XVIII wieku. W imię zasady „nieważne, co mówią, byle mówili” nie respektowała przyjętych norm i wywoływała skandale.
Miesiąc Historii Kobiet to okazja, by poznać wyjątkową historię tej niezwykłej artystki.
Mimo trudnej przeszłości – śmierci ukochanego ojca, niepowodzeń w relacji z matką – przyjęto ją do Królewskiej Akademii, a następnie została nadworną malarką Marii Antoniny, dla której malowała liczne portrety. Mimo jej wielkiego talentu konserwatywna część akademików insynuowała, że przyjęto ją Akademii dzięki urodzie a nie zdolnościom lub że jej obrazy maluje mężczyzna!
Była śmiała - dziś w jej „Autoportrecie w słomianym kapeluszu” nie widzimy nic szokującego… Jednak w XVIII wieku taki sposób autoprezentacji świadczył o wielkiej odwadze i nowatorstwie – pokazała się naturalnie, bez peruki i bez gorsetu.
Była zaradna - w wieku 20 lat wyszła za Jean-Baptiste-Pierre’a Lebruna, czego szybko pożałowała, gdyż mąż zabierał połowę (!) dochodów ze sprzedaży namalowanych przez nią obrazów. Małżeństwo wykorzystała jako przepustkę do świata elit.
Była niezależna - gdy mąż wyprzedał jej biżuterię, obrazy i zażądał rozwodu, Elisabeth poszła do sądu i zażądała zwrotu posagu." - 

niedziela, 4 maja 2025

Pamiątka I Komunii

Taki minimalistyczny wzór na kartkę z życzeniami został wybrany między innymi ze względu na wielkość - karteczka w kopercie poleciała samolotem wraz z bagażami, dlatego nie brałam pod uwagę większego obrazka w ramce (szczególnie ze szkłem).

Mulina w dwóch odcieniach złotego, kanwa 16.

 

 

czwartek, 1 maja 2025

Dni świąteczne

 
W pierwszych majowych dniach, tam gdzie jesteśmy, wywieszamy flagę.
Mamy szacunek dla flagi i nie uznajemy bazgrania i malowania na niej czegokolwiek. 
 

wtorek, 1 kwietnia 2025

Prima Aprilis... uważaj, bo się pomylisz

Od bardzo dawna 1 kwietnia nie biorę na serio żadnych informacji. 

Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że chyba już w szkole podstawowej tak się uodporniłam, gdy mnie kilka razy nabrali. 

A teraz przy tych wszystkich technicznych sztuczkach ze sztuczną-niby-ynteligencjom, nie mówiąc już o "zwykłych" fejkach, mamy Prima Aprilis przez cały rok. 

 https://pl.wikipedia.org/wiki/Prima_aprilis

czwartek, 20 marca 2025

Nieśmiałe...

Trzy maleńkie krokusiki pojawiły się wreszcie w moim ogrodzie.

Rozwój roślin zawsze jest u nas opóźniony, nawet w porównaniu z sąsiednimi ogrodami. 

Może to kwestia braku pełnego ogrodzenia - na dwóch częściach (tych "na przestrzał"), mamy siatkę bez żywopłotu, więc wiatr hula swobodnie. Ja lubię szeroką przestrzeń, specjalnie nie odgradzam ogrodu od świata zewnętrznego. A mamy duży zaciszny kącik między naszym domem i sąsiada, więc nie narzekam na brak prywatności.


poniedziałek, 17 marca 2025

Jeszcze nie ma wiosny

W moim ogrodzie nie ma śladu wiosny. Ludzie już od kilku dni chwalą się  zdjęciami  roślinek typu krokusy, donicami z bratkami na tarasie, a u nas cisza. Temperatury były prawie letnie, a tu nagle dzisiaj w nocy mrozik i powrót zimy.

Budka dla ptaszków już w lutym przygotowana, ale wisi pusta, za to udekorowana sopelkami.

Nawet forsycja zatrzymała się z malutkimi pączkami i czeka na lepszy czas.