niedziela, 17 czerwca 2018

Bez grafiki ani rusz...

Po raz kolejny przekonuję się, że moje wcześniejsze nawyki nie ułatwiają obecnego dziergania w dobie internetu. Szukam wzoru dla mojego niebieskiego sweterka... szukam i szukam... i znowu się wkurzam.
Co z tego, że znalazłam przeróżne piękne modele, szczegółowo opisane... skoro są opisane po angielsku (nie znam angielszczyzny), a przede wszystkim brakuje im diagramu graficznego ściegu.

To dla mnie podstawa - symboliczne znaczki w okienkach i nie potrzebne mi żadne opisy w jakimkolwiek języku. Może być nawet po chińsku, jeśli obok jest rysunek modelu z wymiarami oraz schemat graficzny.

W moim wieku jestem już tak odporna na nową wiedzę lingwistyczną (nigdy nie byłam orłem językowym - oprócz polskiego oczywiście :), że mimo posiadania słowniczka terminów dziewiarskich i tak kolejne próby  kończą się fiaskiem. Po prostu tracę cierpliwość, jak mam się tak dodatkowo wysilać.

Czyli pozostaje mi to, co robię od dawna - rysowanie na kartce, mierzenie się centymetrem, przeliczanie (nie znoszę matematyki nawet w najprostszych czterech działaniach), łączenie w jedno elementów różnych modeli.

Terminologia angielska niestety dominuje w internecie, ale są też polskojęzyczne wersje niektórych wzorów. I jak się okazało przydaje się przymusowa nauka szkolna, bo nie mam problemu z czytaniem prostych tekstów na rosyjskich blogach i korzystaniem z rosyjskich schematów, które mają graficzne schematy wzorów.

Mam spory zbiór starych gazetek - głównie niemieckich, ale trafiały się też w innych językach. Leży sobie taka gazetka w zasięgu wzroku, wzór w diagramie widoczny jest w całości, a ja w pełnym komforcie siedząc na fotelu dziergam sobie zerkając na schemat.

sobota, 16 czerwca 2018

"Fotograficzny alfabet" - litera E

W tym tygodniu w "Fotograficznym alfabecie" bawimy się literą E,e...
To litera, która w języku polskim ma mało wyrazów - nie tak jak w angielskim, przez co senator Kozioł (serial "Ranczo"), nie mógł zapamiętać znaczenia takich trudnych wyrazów jak "ołówek", "okno" - skoro wszystkie zaczynają się na jedną literę - epencil, ewindow...

Ale żarty na bok...

To moje propozycje

1 - Jedzenie
Eskalopki (tym razem z indyka)


Można znaleźć kilka definicji tej prostej potrawy, ale najbardziej znamy

Eskalopki jako 
"Kotleciki z cielęciny lub pierś indyka, 
lekko rozbite i usmażone bez panierowania."
 Ja robię je bardzo często, bo są delikatniejsze
i  bardziej dietetyczne od kotletów z panierką.
Smażę w minimalnej ilości oleju na patelni grillowej,
tym razem są z liśćmi świeżego szpinaku (skropione octem balsamicznym)
 i  tostami z masłem bazyliowym.
Oczywiście jako łasuch miałam pierwsze skojarzenie z eklerkami, 
ale takie ciastka z kremem są dla mnie zakazane, 
więc nie kupiłam do sesji fotograficznej. 
A w cukierni nie wypada wyciągać aparatu i robić zdjęć,
szczególnie nic nie kupując.

2 - Flora i fauna
Eukaliptus

rośnie sobie w naszym Ogrodzie Botanicznym

3 - W domu
Ekierka


 Domyślałam się, że ekspres do kawy może być mniej popularny, 
ale nie chciało mi się go pucować do zdjęcia i poszłam na łatwiznę z ekierką.

4 - Na ulicy 
Estakada


W przypadku tej litery sama się zaskoczyłam brakiem spostrzegawczości wśród przedmiotów w swoim własnym domu - umknęły mi rzeczy, na które codziennie patrzę i których używam: encyklopedia, etui, a nawet elementarz też jest w którymś stosiku książek dla dzieci.
Z drugiej strony to może i dobrze, bo jeszcze bardziej męczyłabym się z wyborem.

czwartek, 14 czerwca 2018

Rocznicowe wspomnienia i refleksje (3) - Magiczna moc drutów


W trakcie upałów raczej nie mam ochoty na dzierganie - nie lubię dodatkowo dogrzewać się powstającą robótką. Tym bardziej, że z wiekiem stałam się jeszcze bardziej wrażliwa na włóczkowe gryzienie.

Jeśli myślę o drutach, to bardziej w kontekście tęsknoty za mrozem i śniegiem - tak na zasadzie kontrastów przynoszących ulgę... chociażby tylko w myślach.

Jednak tak bardzo lubię robić na drutach, że nie potrzebuję specjalnych pretekstów do rozpoczęcia kolejnej robótki. Druty są dla mnie wspaniałą terapią, wytchnieniem, okazały się świetną rehabilitacją ręki, a tym razem rzeczywiście przyda mi się lekkie nakrycie na lato. Wczoraj była u nas temperatura niby letnia, ale jednak... na kurtkę za gorąco, bez niczego trochę chłodnawo. 

A że przedwczoraj zajrzałam na forum Ravelry i znalazłam nową letnią zabawę, więc w drodze powrotnej od lekarza wykluł się pomysł na letni, luźny sweterek. Bez większego namysłu udałam się do pasmanterii (wystarczyło wysiąść po drodze z tramawaju), nabyłam  najdelikatniejszą włóczkę bambusową w ładnym odcieniu niebieskiego... jeszcze tylko zrobić rozpiskę wzoru i do roboty...

"Magiczna moc drutów" - wpis archiwalny z 4 grudnia 2012 r.

"Czy wiecie, co to są "genseje"?
Ja dowiedziałam się o nich z wpisu na blogu Marty - Kochasz? Zrób sweter.
Nie będę opowiadać treści własnymi słowami - powiem tylko, że chodzi o irlandzkie swetry robione na drutach.
Polecam ..."

środa, 13 czerwca 2018

Rocznicowe wspomnienia i refleksje (2) - Diagnoza: chomikoza!

Uprzedzam, że tekst jest długi, bo ja jestem z minionej epoki - zawsze lubiłam pisać obszernie, a teraz nie zmienię się i nie zastosuję stylu esemesowych skrótów.
 
Moje początki w internecie - forum, blogi, pierwsze kroki w hafcie krzyżykowym, próby w innych technikach - to czas intensywnej nauki i poznawania technicznych możliwości tego wirtualnego świata. 

Szybko dowiedziałam się o źródłach pozyskiwania wzorów i schematów. O tym, że prawie wszystkie to kopie pirackie dowiedziałam się trochę później - chociaż jednocześnie poznałam terminy oznaczające darmową i legalną dostępność. Bardzo mnie wciągnęło przeszukiwanie internetu pod tym kątem, przyznaję, że wiele godzin na to straciłam (chociaż jak wiem, nie ja jedna). 
Zaczęłam oczywiście zapisywać "jak leci" wszystkie schematy, które mi się spodobały i które "oczywiście mam zamiar wyhaftować". Nie zwracałam uwagi na słabą rozdzielczość (czasami wręcz brak czytelności) tych kopii - wtedy dominowały kopie chyba chińskie (w każdym razie oznaczane alfabetem dla nas niezrozumiałym). Zapisywałam je na dysku, przenosząc później do albumów - o tym, że są to hostingi  też dowiedziałam się dużo później. W ten sposób "zaliczyłam" 9 różnych miejsc, z których tylko 4 zachowały do dziś swoją funkcję. Pozostałe (szkoda tu wymieniać ich nazwy, żeby nie robić kryptoreklamy), zamieniły się w internetowe sklepy. 

A skąd w ogóle ten temat do dzisiejszego wpisu?
Od kilku miesięcy nie zaglądałam do swoich zbiorów (kompletny brak czasu) i gdy właśnie teraz chciałam coś wstawić, okazało się, że fmix zniknął. Znalazłam archiwalne wpisy o tym, że były informacje o zakończeniu działalności serwisu, no ale ja do nich nie dotarłam.
W ten sposób straciłam swoje zbiory, chociaż nie całkiem.
Nauczona wcześniejszymi doświadczeniami już dawno zaczęłam zapisywać niektóre wzory w dwóch miejscach. Ale i tak wiele ciekawostek poszło w kosmos.
Przy okazji tych wspominek wyciągam archiwalny wpis z poprzedniego bloga - tekst jak dla mnie nadal aktualny - chomikoza w pełnym rozkwicie :)

 
Wpis archiwalny z 22 lutego 2013 r.

Pod wpisem znalazło się 28 komentarzy, ale ich tutaj nie cytuję, bo już sama się gubię, co robić, a czego nie robić z cudzymi tekstami (nawet tak krótkimi jak  komentarze).

" Nie wiem, kto jest autorką/autorem tego wspaniałego tekstu - jeśli ktoś potrafi podać, to proszę o info.
Po przeczytaniu zadałam sobie tylko jedno pytanie: na jakim etapie chorobowym ja jestem???




Chomik – twórcza osobowość, której pasją stało się robótkowanie. Temu zajęciu poświęca cały czas wolny i większą część oszczędności.
Chomik, to nie tylko miękkie futerko i duże szczęki, ale także 30-40 GB ściągniętych schematów i połowa lub cała szafa drutów, nici i nieskończonych robótek.

Stado chomików – tłum na „gorącym” temacie forum, gdzie jest link do nowego schematu lub modelu.

Atypowa chomikoza – wirus rozprzestrzeniony na forum, nadzwyczajnie szybko mutuje, co powoduje poważne trudności w stworzenie skutecznej szczepionki przeciw niemu.
Etiologia: zaczyna się od odwiedzania forum.
Patogeneza – niekontrolowany przyrost schematów w komputerze i zapasów w szafie,
ostra chomikoza – chroniczna choroba wywołana przez wirusa atypowej chomikowy.
Symptomy – nieustające wrażenie, że schematów jest za mało, a szczególnie TYCH ( o zgrozo!!) nie ma wcale!
Diagnoza – choroba nieuleczalna. Okresowo może pomóc terapia: ściągać schematy 3 razy dziennie – rano, w południe i wieczorem, z przerwami na pracę i zajęcia domowe.


Typowe zaostrzenie objawów chomikozy następuje w kilku przypadkach:
1. kiedy wydaje się, że dawno nie kupowało się żadnych nowych włóczek i akcesoriów w sklepie
2. gdy na forum pojawiły się książki i czasopisma, do których przyssał się inny chomik
3. gdy w końcu rozgryziesz schemat wzoru i nastąpi rozdwojenie jaźni
4. sezonowo: wiosną, latem, jesienią i zimą


Bardzo chory chomik – chomik cierpiący na rozdwojenie jaźni. Chciałoby się i chomikować i szybko pakować pliki, żeby więcej zmieścić na „twardziela”.

Nerwowy chomik – chomik, który miota się przy monitorze, ponieważ komp się zawiesił i schematy się nie ściągają.

Chomik waleczny – chomik, niezmordowanie walczący z serwerami o zarządzanie schematami.

Zamożny chomik – posiadający ogromna ilość kufrów, toreb, pudeł i pudełek z „bogactwem” i kombinujący, na która półkę w szafie dać skarpetki męża, dlatego że akurat na to miejsce trzeba upchnąć nowe pudełko z akcesoriami.

Syndrom chomika – pragnienie uporządkowania wszystkich swoich schematów według tematów-twórców-rozdziałów-podrozdziałów, by dowiedzieć się w końcu jakie się schematy ściągnęło.

Grupa ryzyka – „nowy” , który trafił na forum, potencjalny chomik, jeszcze nie doświadczający całej zgrozy chomikozy, ale już przyglądający się schematom, oglądający „chwalimy się” i z uwielbieniem wpatrujący się w zasiedziałych chomików.

Sala nr 6 – miejsce pobytu wykończonych chomików z diagnozą „chomikoza chroniczna”.
Ciche, spokojne, jasne miejsce, w którym wszyscy TYLKO dziergają, dyskutują o projektantach i chwalą się swoimi robótkami. Jak najskrytsze marzenie – nieosiągalne i iluzoryczne…

Forum – wirtualna Sala nr 6

Ściąganie – strefa żywienia chomików, miejsce, gdzie czują się wolne i spokojne. Przy czasowym braku możliwości ściągania zaczyna się delirka.

Ściągać – zbierać schematy z najbardziej niewyobrażalnych miejsc, niezależnie od języka, którym strona się posługuje, i nawet w swej głębokiej mądrości w tym samym języku poprosić o przysłanie schematu. Zjawisko uboczne przy tym powstające – bezwarunkowa znajomość wszystkich języków świata łącznie z chińskim, jidysz,  mumba-jumba i językiem północnych hodowców reniferów.

Siedzieć na igle – narkotyczna zależność od robótkowania, zdolność do tej czynności w dowolnych warunkach, włącznie z leżeniem, staniem w korkach, a także w dowolnym stanie – w tym w czasie snu…

Delirka - przerwa w robótkowaniu, związana z koniecznością pracy zarobkowej, pracami domowymi lub też z przerwą w dostawie Internetu, gdy masz świadomość, że na forum właśnie rozdają schematy, które oczywiście pilnie trzeba wypróbować.

Chomikowe zapasy – to one właśnie są chlubą narodu, III filarem funduszu emerytalnego- gniazda chomikowe, nory, kufry, załadowane wszelkimi wyobrażalnymi i niewyobrażalnymi akcesoriami, schematami i włóczkami. Często z miłością są porządkowane, wygładzane łapkami i obwąchiwane, radują serce chomika…

Akcesoria – przeróżne dziewiarskie pomoce, łącznie z drutami, szydełkami, widełkami, próbki ściegów, wzorów, igły, nożyczki takie i owakie… w rodzaju i niekoniecznie potrzebne, ale niech tam! A nuż się przydadzą! I jeszcze włóczki różnych rodzajów, nici, wstążki, szmatki i….

Nie dać chomikowi zginąć – wyręczyć chorego na chomikozę, t.j. rzucić w chomika czymś, co dopełni jego zapasy.

niedziela, 10 czerwca 2018

"Fotograficzny alfabet" - litera D

Jako uczestniczka zabawy "Fotograficzny alfabet" nie angażuję się zbyt mocno w myślenie, kombinowanie, przewidywanie...
również trochę dlatego (a może przede wszystkim), że nastały prawdziwie afrykańskie upały, które fatalnie na mnie wpływają.
Oczywiście nie bawię bez myślenia, ale nie zagłębiam się za bardzo w przewidywanie toku myślenia innych uczestniczek zabawy. 
Przy okazji literki D trochę mnie kosztował ten brak zdecydowania i pozostawienie wyboru słów chybiłowi-trafieniowi. W ten sposób pozbawiłam się dodatkowych punków za dwa słowa, które miała organizatorka  w swoim zestawie. W pierwszej wersji wybrałam i dziurkacz i dmuchawiec, ale jednak zdecydowałam się na inne.

1 - Jedzenie
Dynia


2 - Flora i fauna
Dalia 


3 -  W domu
Dłuto


4 - Na ulicy
Dwór