Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choinkowy SAL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choinkowy SAL. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 marca 2010

Choinka - odsłona ostatnia czyli finał

Jeszcze zima kalendarzowa, nie mówiąc o tej za oknem (śnieżyce, zawieje, zamiecie), więc temat choinkowy jakoś się mieści.
We wtorek, oglądając jak skacze Małysz w Kuopio, wzięłam się "na ambit" i postanowiłam zakończyć sprawę.
Od poprzedniego dłubania minął na pewno ponad miesiąc - to było jeszcze przed początkiem Olimpiady (w czasie zimowych igrzysk robiłam tylko na drutach).
Przerwałam robótkę, bo było to już bardzo późno w nocy, po dość dużym fragmencie końcowym.
Wyciągnęłam więc całe oprzyrządowanie, zakurzony już lekko schemacik (prawie cały zakreślony) i przystąpiłam do finiszu choinki.
Taki długi wstęp, a do zrobienia pozostało.... dokładnie (przeliczone) 15 krzyżyków na samym czubku choineczki..
Śmiech na sali - wiem, ale ta końcówka wymagało ode mnie większego samozaparcia niż wcześniejsza praca.
Pisałam już o tym, jak mój organizm bronił się przed tą mordęgą.
A tak prezentuje się wyprasowana choinka


I nawet lewa strona nie jest chyba tym razem najgorsza?

Teraz choinka zostanie pięknie zapakowana i poczeka do następnych świąt Bożego Narodzenia.
Nie wiem, jak zostanie ostatecznie wykończona.
Mam nawet kupione specjalnie do niej kryształki, ale pozostawię sobie przyjemność tworzenia przed świętami.
A może to będzie tylko biała ramka?
Albo powstanie kolejna makatka...

Ten haft to jak na razie będzie moja jedyna przygoda z ciemną kanwą.
Bardzo się z nią namęczyłam i nie wiem, czy jeszcze kiedyś się zdecyduję na tę nierówną walkę z materią.

piątek, 22 stycznia 2010

Choinka - odsłona trzecia

Obecny stan mojej choineczki jest taki

Wydawało mi się, że na finiszu praca będzie szła coraz szybciej - bo to przecież wzoru coraz mniej.
Niestety - wręcz przeciwnie, idzie mi coraz wolniej.
Stawiam kilka krzyżyków i po krótkim czasie czuję, jakby jakaś niewidzialna siła - COŚ odpychało mnie od tamborka.
To pewnie moje oczy sterują tym "cosiem" - ciemna kanwa jednak nie dla mnie.
Wytężam wzrok, męczę się, a efekty mizerne.
Jednocześnie jestem zła z tego powodu, bo sam haft i kolor kanwy bardzo mi się podoba i chciałabym mieć lekkie, łatwe i przyjemne wyszywanie.
A tu takie schody...

Dlatego chwilowo odłożyłam robótkę, ale na krótko.
Będę robić kolejne podejścia - szczególnie, że taka prawdziwa mroźna zima za oknem, która dla mnie pięknie się komponuje z tym haftem.
Mam nadzieję, że jednak przed odejściem zimy choineczkę skończę.

piątek, 11 grudnia 2009

Choineczki odsłona druga

Im dalej w las choinkowy (czytaj: w schemat), tym idzie mi szybciej i łatwiej.
Aktualny stan prezentuje się tak:



Ale nie jest tak cudownie i prosto - o nie, nie...
Dotychczas zaliczyłam: sześć razy wypruwanie i cztery razy duże zapętlenie (nitek z tyłu).
Zaraz skończę pierwszą (z dwóch) dużych kartek schematu, a ta druga to już z górki, bo choinka coraz węższa.
Zbliżamy się do finiszu haftu, czyli czubka choinki.
Sama jestem ciekawa, czy skończę w terminie zabawy...