Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łódź subiektywna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łódź subiektywna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2025

Epizod zimowy?

Zaledwie kilka dni mieliśmy w Łodzi wspaniałą zimę, a specjaliści straszą, że takie "zimowe epizody" zastąpią dawne mroźne, śnieżne, a przede wszystkim długotrwałe zimy.

Internet został dosłownie zalany zdjęciami pięknych krajobrazów i miejskich obrazków.

Ja zrobiłam tylko kilkanaście zdjęć (teraz wstawiam jedno), na krótkim odcinku ulicy Woj.Polskiego, przy opuszczonych ogródkach działkowych. Tam już działają wielki dźwigi... wyrasta kolejne osiedle mieszkaniowe.

Dawno nie spadło tyle śniegu - co widać dobrze przy odśnieżonej ścieżce w naszym ogrodzie. 

Od dziecka uwielbiałam odśnieżanie, a trochę pracy to wymaga (odśnieżenie posesji i ścieżki do domu).

środa, 15 stycznia 2025

Robótki na ulicach

Z każdym kolejnym dniem, miesiącem, rokiem coraz bardziej odechciewa się czytania jakichkolwiek tekstów w internecie. Poziom językowy, a przede wszystkim manipulacje treściami jest coraz bardziej żenujący (tak delikatnie mówiąc). O poziomie komentarzy lepiej nie mówić - najpóźniej w piątym dochodzi do osobistych kłótni między komentującymi. I nie mam tu na myśli hejtu, bo to osobny problem. Chodzi mi o podawanie nieprawdziwych wiadomości, które wiele osób (szczególnie młodych) przyjmuje jako prawdziwe.

Ostatnio trafiłam na takie robótkowe ubieranie drzew, z tytułem posta "nowy trend" - na stronie anglojęzycznej. Oczywiście zaraz odezwały się głosy, że to nic nowego, bo od lat są takie akcje na całym świecie. Nie wiem, w jakim mieście zrobiono zdjęcie, ale

Yan Bomwong

od razu przypomniała mi się szydełkowa lokomotywa w Manufakturze.

Okazuje się, że od tej akcji - Rok Tuwima minęło już 11 lat - Szydełkowa mistrzyni street-artu "ubierze" lokomotywę Tuwima

 "Agata "Olek" Oleksiak za pomocą szydełka "ubrała" już dziesiątki obiektów na całym świecie."

Tyle jest warta wiedza domorosłych "znafców" tematu, dodajmy, że na całym świecie (to nie tylko problem polskiego kawałka sieci). A teraz już nie wiadomo kto stoi za tekstem - człowiek, czy sztuczna niby-inteligencja.

Sama nie zrobiłam wtedy zdjęć, chociaż wielokrotnie przechodziłam obok ubranej lokomotywy, więc posłużę się tymi, które są dostępne w internecie.

źródło: Pinterest

źródło zdjęcia

wtorek, 14 stycznia 2025

Mądrze pomagać ptakom

 W Arturówku można dokarmiać ptaki nie szkodząc im. 

https://www.facebook.com/miastograf

Pytanie, ilu osobom będzie "się chciało"? 

Od dawna nad wodą stoją poglądowe tablice informacyjne, czym można dokarmiać ptaki, a co im szkodzi. Niestety, za każdym razem gdy tam jesteśmy widzimy ludzi rzucających do wody stare, twarde pieczywo, ciastka itp. I wielu z nich to rodzice z małymi dziećmi, którzy w ten sposób źle uczą swoje dzieci. Nie podejmuję jednak próby zwrócenia uwagi - można się najczęściej narazić na chamskie ataki... oby tylko słowne. 

To jak walka z wiatrakami... zwrócenie komuś uwagi w publicznym miejscu, że coś robi źle to najprostsza droga do narażenia się na nieprzyjemności.

Kiedyś w supermarkecie zwróciłam uwagę pewnej babci (na oko młodszej ode mnie), która bez rękawiczek wybierała pieczywo - nie powiem JAK na mnie spojrzała i co tam mamrotała pod nosem. A ostatnio obok mnie stała osoba w wieku ok. 30 lat, która brała do ręki jabłko, oglądała je, a gdy się nie podobało rzucała z dużą siłą do skrzynki. I tak kilkanaście razy. Nic nie powiedziałam, bo towarzyszył jej mało ciekawy osobnik, a byłam sama (akurat mąż był dalej). Niestety, widząc jakie są teraz sytuacje, odpuszczam i nic nie mówię w obawie o reakcje ludzi. Czasami się odzywam, ale tylko gdy jestem razem z mężem. Jego postura najczęściej zamyka usta awanturnikom. Szkoda, że tylko taki argument wizualny jeszcze czasem działa.

wtorek, 31 stycznia 2023

Trochę prawdziwej zimy we wspomnieniach

Po wczorajszym pięknym śniegu niewiele pozostało - trochę więcej widać w naszym ogrodzie, gdzie jest zimniej niż w gęstej zabudowie.

Tak bardzo tęsknię za dawną prawdziwą śnieżną i mroźną zimą.

I coraz bardziej pewne wydaje się to, że takie zimy to przeszłość, która już nie wróci.

Będą zdarzać się krótkie zimowe akcenty, które tylko rozdrażniają miłośników prawdziwego zimna.

Na zdjęciach utrwaliłam taki zimowy akcent. To wspomnienie z 1 lutego 2021 roku - Arturówek, do którego mamy niedaleko. Nigdy nie jeździmy tam latem - hałaśliwe tłumy mnie skutecznie odstraszają, a mam ciszę swojego ogrodu dosłownie o krok.

Trochę informacji o Arturówku  - TUTAJ

Wtedy było trochę śniegu i trochę mrozu... tak w sam raz.

 






sobota, 30 stycznia 2021

Nowa chustka czyli "Rękodzieło i ... przysłowia 2" w styczniu 2021

 Nie szukaj w styczniu słońca, bo zima nie będzie mieć końca.

Jak widać na zdjęciu ani śladu słońca, a w ciągu całego miesiąca chwil słonecznych było niewiele. Dla mnie to nie ma znaczenia, a zima może nie mieć końca.


Zacytowane na początku przysłowie jest jednym z dwóch zaproponowanych w styczniowej odsłonie zabawy u Splocika.

W czasie największych mrozów ( w połowie stycznia) nie wychodziłam na dalsze spacery (z różnych powodów), ale znając zapowiedzi nagłego ocieplenia nie wytrzymałam i namówiłam męża na spacer do naszego parku. To był krótki spacer - dzień pochmurny, padał śnieg i wiało nieprzyjemnie, ale ja uwielbiam taką zimę!

W parku było trochę amatorów zjeżdżania z góry na dół, ale to nic w porównaniu z latami naszego dzieciństwa. Chociaż nie mieszkałam w tej okolicy to chodziłam tu do szkoły podstawowej, a w dorosłym życiu zamieszkałam niedaleko parku... "Parku Śledzia". On ma swoją oficjalną nazwę - Park Staromiejski, ale nikt tej nazwy nie używa. Po kilku przebudowach teren nie przypomina dawnych czasów. Stojące na dole przedwojenne kamienice wyburzono, nierówności zostały trochę wyrównane i już nie ma tak mocno stromych zjazdów. Jako dziecko strasznie bałam się tej wysokości. 

Wstawione na początku posta zdjęcie  zrobiłam stojąc dokładnie w poprzek dawnej trasy zjeżdżania z bardzo stromej górki. Z prawej strony, na szczycie górki stoi teraz Pomnik Dekalogu - na zdjęciu widać trochę za drzewami. A z lewej (na dole) - tam gdzie lądowały tłumy dzieciaków (na wszystkim - sanki, teczki, własny brzuch) stworzono mały staw - widać fragment murowanego brzegu (latem mieszkają tam kaczki).

Dziś ponownie troszkę pada, ale to niestety mało w porównaniu z innymi regionami kraju. Bardzo potrzebujemy śniegu i deszczu, więc każdy opad jest pożądany. A że ja zawsze z prac ogrodowych najbardziej lubiłam to machanie łopatą, więc cieszę się z każdej takiej okazji przy naszym ogrodzie. 

Kiedyś początek zimy był okazją do zrobienia nowych czapek, szalików, sweterków. Niestety to dla mnie przeszłość, bo moja skóra buntuje się przeciw wszelkim dzianinom, no i  zimy u nas bardzo nie-zimowe ostatnio. Jednak nie mogłam sobie odmówić małego akcentu nowości i zrobiłam z jednego motka niedużą chustę.  

Nieduża, ale spokojnie można owinąć szyję na podniesionym kołnierzu płaszcza i zapiąć na guziczek. Włóczka ma ciekawy kolor, którego oczywiście nie widać na zdjęciu. Nitka składa się z dwóch - granatowego i niebieskiego. Gdzieś zagubiła się opaska od motka, więc nic nie wiem o składzie włóczki. 

Robótka najprostsza jak tylko można - ścieg francuski.

Długość podstawy trójkąta - 130 cm.