wtorek, 20 listopada 2018

"Fotograficzny Alfabet" - finał


Zabawa "Fotograficzny Alfabet" (tu Podsumowanie organizatorki) zakończona i bardzo żałuję, że nie będzie dalszego ciągu. Bawiłam się świetnie... to był bardzo dobry relaks, odstresowanie, odskocznia od problemów codzienności.

Najlepszy wynik osiągnęła Splocik - tu jej osobiste podsumowanie, a ja z mojego wyniku również bardzo się cieszę, bo zmieściłam się "na pudle".

A takie są ostateczne wyniki wszystkich uczestniczek zabawy



niedziela, 18 listopada 2018

sobota, 17 listopada 2018

Czarno-biała współczesność

Wychowałam się w świecie czarno-białej fotografii... na czarno-białych zdjęciach obserwując swojego Tatę i jego amatorską fotografię wraz z całym atelier w domowych warunkach (wiadomo - ciemnia w łazience niedostępnej dla domowników). Od dzieciństwa znałam takie słowa jak "światłomierz", "koreks", "powiększalnik", "wywoływacz", "utrwalacz", gdy raz zrobionego zdjęcia nie można było już poprawić, zmienić, ulepszyć, a przede wszystkim usunąć, żeby zrobić miejsce dla następnego. Klisza miała określoną ilość zdjęć do wykorzystania, a efekty widziało się dopiero po wywołaniu i zrobieniu odbitek - sam negatyw pokazywał ogólnie czy w ogóle zdjęcie "wyszło:"
Jednak przede wszystkim od urodzenia żyłam w świecie czarno-białych obrazów - one były wszędzie... To ilustracja w książce dla dzieci, zdjęcie w gazecie, prymitywna reklama sklepowa, pocztówki z wakacji, telewizor z malutkim ekranem i czarno-białym filmem, nawet reprodukcje malarstwa były często czarno-białe (mamy taki album z obrazami Matejki)... wszechobecna szarość.

Fotografia czarno-biała pozbawia obraz wielu szczegółów, co szczególnie widać na starych zdjęciach poddanych współcześnie rekonstrukcji cyfrowej.
Z drugiej strony obraz czarno-biały bardziej uwidacznia niektóre obiekty - drobne detale nie rozpraszają uwagi.

Do aktualnej Niedzieli z fotografią wybrałam temat jakby odwrotny - jak wygląda nowoczesna współczesność w wersji czarno-białej w czasach gdy na co dzień otacza nas kolor w najwyższej jakości.

Najbardziej odpowiednim obiektem wydał mi się nowy dworzec Łódź- Fabryczna. Od początku do końca nie podobał mi się sam pomysł zburzenia zabytkowego dworca i zastąpienia go taką płaszczką.
Można całą inwestycję podsumować krótko - przerost formy nad treścią.
Dworzec jest zimną, pustą przestrzenią, bardziej przyszłością niż teraźniejszością.
Nie ma tu życia charakterystycznego dla starego zatłoczonego dworca. Zdobyto przestrzeń, ale na razie nie wykorzystaną. Zrobiłam kilkadziesiąt zdjęć w całkowitej pustce i nie są to jakieś specjalnie wybrane godziny, żeby pasażerowie nie wchodzili w kadr. Zdjęcia zrobiłam latem, tuż po przyjeździe pociągu z Warszawy.
A ten mały człowiek na drugim zdjęciu tylko wygląda tak samotnie, bo po prostu badając śliskość podłogi wysunął się przed szereg reszty rodziny, po którą właśnie przyjechałam na dworzec.







piątek, 16 listopada 2018

Zablokowane myśli...

I mnie w końcu też dopadła... blokada własnej wypowiedzi... 
Zmęczenie materiału? chyba coś w tym rodzaju. 
Proza życia, a w niej nadmiar obowiązków przy nadmiarze dolegliwości zdrowotnych to nie jest dobre połączenie. Gotowe tematy i posty, zaległe odpowiedzi na Wasze komentarze, moja chęć komentowania wpisów w odwiedzanych blogach - to wszystko układa się łatwo i bez problemów w fazie projektów, ale gdy przychodzi do pisania... klops... blokada na całej linii!
Czy potrzebuję przerwy,  zresetowania się, a może jednak to oznaka, że "czas pomyśleć o azylu, Siostro?" - cytując klasyka. Może na tyle nie wyrabiam się blogowo, że trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i lepiej przejść na kolejną emeryturę niż męczyć się w tym, co powinno dawać radość i satysfakcję?... a może jakoś zmienić całkowicie dotychczasową formę? (tylko zupełnie nie wiem jak)
Nie wiem... kompletny brak wyobrażenia co dalej...
Chciałabym pociągnąć jeszcze tegoroczne blogowe zabawy, bo naprawdę sprawiają mi ogromną przyjemność... ale...

wtorek, 13 listopada 2018

Różowe wykopalisko



Dosłownie wykopane z czeluści wersalki, w której trzymam włóczkowy dorobek. Ile lat tam leżało? Na pewno ponad 30. Zaczęłam z tej włóczki - wtedy najbardziej dostępnej polskiej tzw. "anilany", sweterek dla mojego osobistego dziecka. Nie skończyłam (dziecko w tym czasie szybko rosło), sprułam i zaczęłam robić sweterek dla siebie, którego część widać na zdjęciu, ale robótka podzieliła los wielu innych i dołączyła do ZePeTu, czyli mojego Zbioru Porzuconych Tworów.


Dziś już nie przyda się w tej formie - przede wszystkim nie te wymiary u mnie, a dziecko nie uznaje różowości w ubraniu. Szkoda, że się nie przyda, bo w efekcie sprucia włóczka straciła swoją miękkość.
Zrobiłam zdjęcie z sentymentu i na dowód, że żaden wzór nie był mi straszny. Umiem zrobić na drutach każdy ścieg, tylko od dawna nie mam okazji. Ile to już lat minęło od czasu, gdy zrobiłam dla siebie jakiś sweter czy bluzkę? Też pewnie kilkadziesiąt. Nie robię, bo nie mogę nosić. Kiedyś byłam odporniejsza, ale teraz niestety wszystko mnie gryzie.
Jednak coś zaczęłam w ramach przerabiania resztek (w połączeniu z ciemnoniebieskimi) - luźny sweter, który może dam radę nosić zimą.
 

poniedziałek, 12 listopada 2018

Fotograficzny alfabet - litera Ż czyli koniec


To już ostatnia odsłona zabawy, która dostarczyła mi wiele miłych chwil i była przyjemną odskocznią od codziennych problemów. Tym razem również nic nie kombinowałam, wysłałam zdjęcia wybrane jako pierwsze. Moje wyniki jak zwykle, czyli gdzieś po środku - tym razem przez żurek i brak bonusów za trafienia wyrazów u organizatorki zabawy.

 1. Jedzenie - Żurek


 2. Flora i fauna - Żubr


3. W domu - Żyłka
w postaci mojej starej siatki na zakupy (ma pewnie ze 40 lat),  
która teraz nagle się znalazła


4. Na ulicy - Żagiel



Przy tej okazji nie mogę sobie odmówić przyjemności wstawienia zdjęcia jeszcze jednego załoganta - rodzinnego piesa, który uwielbia żeglować i wystarczy mu do tego najmniejszy nawet kawałek jachtu


niedziela, 11 listopada 2018

Niedziela z fotografią (15)


W tak szczególnym świątecznym dniu 
bardzo mi miło, że mogę przedstawić zdjęcia związane z tematem

Ślady przeszłości

W dzisiejszej odsłonie Galerii każdy blog reprezentowany jest przez jedno zdjęcie,
ale zachęcam do odwiedzania poszczególnych blogów i  obejrzenia pozostałych zdjęć.
Linki z tytułami blogów są aktywne (dodałam jeszcze słowo "klik").






W kolejną niedzielę wracamy z przeszłości
i proponuję temat

Czarno-biała współczesność 

Kolorowymi fotografiami świat cieszy się tak naprawdę niezbyt długo
w porównaniu z całym okresem rozwoju fotografii.
Mam na myśli szeroką i powszechną dostępność koloru w fotografii amatorskiej, 
bo znane są kolorowe zdjęcia już z początku XX wieku (na przykład z carskiej Rosji).
Przez długie lata na co dzień znaliśmy tylko fotografię czarno-białą,
która z jednej strony zaciera wiele szczegółów dostrzeganych dopiero w kolorze,
ale z drugiej ma swój własny klimat.

Dlatego zachęcam Was do małej zabawy technicznej
i zamianę wersji kolorowej na czarno-białą.
Ciekawa jestem efektów, gdy nowoczesność XXI wieku pokażemy w starej technice.

Zapraszam :)