poniedziałek, 30 listopada 2015

Dzień trzydziesty: "Mglisty"

Ostatni temat listopadowego wspólnego blogowania.
Prawdopodobnie podjęłabym wszystkie tematy, gdyby nie tragiczne wydarzenia w Paryżu... zbyt mocno mną wstrząsnęły... nie mogłam skupić myśli...

Dziękuję Makneto za pomysł :) ... to były przyjemne chwile relaksu...

Mgła należy do tych zjawisk, które szczególnie lubię... tak jak lubię wiatr, deszcz, padający śnieg, mróz...

Hasło "Mglisty" wywołało szczególne wspomnienie wigilijnego wieczoru sprzed kilku lat... ze względu na brak fotelika samochodowego dla ówczesnego Malucha (czyli Pierwszego Wnuczka), wracaliśmy do domu tramwajem. Dzień był śnieżny i mroźny... a wieczór bardzo deszczowy i baaardzo mglisty...




niedziela, 29 listopada 2015

Dzień dwudziesty dziewiąty: "Ognisko"

"Przy ognisku, przy ognisku,
Tak siedzimy sobie wszyscy,
Giną troski i zmartwienia,
Bo ognisko wszystko zmienia."



Ktoś nie lubi ogniska?... na pewno są takie wyjątki...

ja uwielbiam wszelki "żywy" ogień... -  lubię duże ognisko przy Leśnym Domu... lubię mały igieniek w kociołku, który rozpalam w ogrodzie...

to takie miłe chwile, kiedy wcale nie trzeba nic mówić, bo ognisko jest dobre na wszystko... na każdy nastrój...

A z ogniskowych piosenek moja ulubiona z dawnych lat (chociaż montaż internetowy dość świeży)




poniedziałek, 23 listopada 2015

Dzień dwudziesty trzeci: "Kubek"

Kubek służy do picia mleka, kawy zbożowej i kakao...
to moje (jak widać staromodne i przestarzałe) widzenie roli tego kuchennego naczynia. Ewentualnie jeszcze może się przydać do parzenia ziółek, jeśli ma przykrywkę i wkładkę na fusy.

Nie uznaję picia z kubka herbaty, ani prawdziwej kawy... to dla mnie profanacja tych napojów.
Do tego celu ludzkość wymyśliła szkło i porcelanę.

Mam co prawda kilkanaście różnych kubków, niektóre nawet przyjechały zza granicy, ale dostałam je jako prezenty i używam praktycznie tylko wtedy, gdy goszczę tych właśnie ofiarodawców...  - kupili, to niech teraz z nich piją! Są te kubki naprawdę ładne i oryginalne, ale cóż z tego, skoro mnie nie smakuje herbata ani kawa z takiego naczynia?

Jeden raz się złamałam i kupiłam w ubiegłym roku TEN kubek


... nie mogłam się oprzeć tej różowej dzianinie (kto mnie zna ten wie jak kocham różowe).
 Ale kupiłam i tak sobie wisi na stojaku w ramach dekoracji wnętrza. Sama nie używam, ale też nie pozwalam domownikom - zaraz by coś uszkodzili, albo całkiem zniszczyli...


niedziela, 22 listopada 2015

Dzień dwudziesty drugi: "Chandra"

"Chandra – stan przygnębienia, złe samopoczucie, niskie poczucie wartości, apatia, poczucie beznadziejności".

Każdy ma swoją własną, osobniczą chandrę... i na każdą z nich pewnie potrzebne jest inne lekarstwo...

Ja nie mam swojego przepisu, nie umiem walczyć ze swoją chandrą, która mnie dopadła na stałe i tylko jej natężenie jest różne... czasami siedzi cicho, prawie o niej zapominam... najczęściej jednak odzywa się i usiłuje zapanować nad moim życiem niepodzielnie...
Nie stosuję więc żadnych planowych metod walki z chandrą...  trochę pomaga wygadanie się do bliskiej osoby, trochę alkoholu, ulubiona muzyka, oglądanie zdjęć z wyjazdów...
to moje życiowe koło ratunkowe...



na pewno przydałby się ktoś fachowo przygotowany do pomocy... ale nie mam na to czasu...


niedziela, 15 listopada 2015

Dzień piętnasty - "Senny"

Dzisiejszy dzień jest rzeczywiście senny - prawdziwie listopadowo pochmurny, z padającym jesiennym deszczem...

Ja nie jestem dziś senna - wręcz przeciwnie...

Jestem pod wrażeniem ostatnich wydarzeń... martwi mnie teraźniejszość... martwię się o przyszłość moich najbliższych.... czuję złość na głupotę polityków... czuję bezsilność zwykłego człowieka...

Dlatego nie mam głowy do beztroskiego pisania, do blogowych zabaw.

Zawieszam swój udział w listopadowym blogowaniu u Maknety - patrząc na kolejne hasła czuję pustkę w głowie, nie wiem co miałabym napisać, nie jestem w stanie skupić myśli na konkretnym temacie podanym z zewnątrz.
Ale prawdopodobnie wrócę jeszcze pod koniec miesiąca do niektórych tematów.