czwartek, 13 grudnia 2018

Stare i nowe

"Stare i nowe" to temat najbliższej "Niedzieli z fotografią"... temat dający dużo możliwości aranżacji i stylizacji. Jednocześnie otaczająca nas rzeczywistość sama podsuwa gotowe obrazy, tylko brać aparat i robić zdjęcia.
Najprostszym  zestawieniem są budynki - stare budowle sąsiadujące z nowoczesnością szklanych domów... plastikowe okna w drewniaku chylącym się ku upadkowi... nowoczesne latarnie uliczne obok zabytkowych kamienic.
Inną kategorią są połączenia minionej przeszłości z nowymi wynalazkami, tak jak to pokazuję na drugim zdjęciu - anteny satelitarne (wynalazek XX wieku) umieszczone na starej kamienicy (prawdopodobnie z przełomu wieków).
Takich kategorii można stworzyć więcej - na przykład proste łączenie w pary przedmiotów tego samego rodzaju, ale z różnych etapów technicznych: waga szalkowa - waga elektroniczna; telefon na korbkę - smartfon; tara do prania ręcznego - pralka automatyczna; lampa naftowa - żarówka ledowa. Od prostego systemu poprzez kolejne zmiany i udoskonalenia - przede wszystkim za sprawą mechanizacji i automatyzacji, do wyspecjalizowanych urządzeń dosłownie myślących za człowieka.

Jednak mnie najbardziej fascynuje porównanie dwóch całkowicie różnych wynalazków służących tej samej czynności. Najbliższym takim porównaniem jest książka i czytnik e-booków - w obu przypadkach to niezwykłe wynalazki ludzkiej myśli




wtorek, 11 grudnia 2018

Nic na siłę - potrzebny urlop

Na blogach radosne raporty o finiszach świątecznych, a mnie jest smutno, że nie mogę uczestniczyć w tej cudownej przedświątecznej atmosferze. Niemoc w pisaniu rozlała się wokoło, zalewając również obszar robótkowy.
Nie wiem dlaczego całkowicie opuściła mnie chęć wyszywania... to jakiś depresyjny objaw, kiedy nie jestem w stanie zmusić się do wzięcia igły i kontynuowania którejkolwiek robótki. Męczę się tak już od dłuższego czasu i w końcu doszłam do wniosku, że najbardziej prawdopodobną przyczyną jest...  zmęczenie. Zmęczenie organizmu nieustanną aktywnością - mimo, że to aktywność przyjemnego hobby. Uświadomiłam sobie, że w ciągu tych minionych 10 lat (przygodę z haftem krzyżykowym zaczęłam właśnie w grudniu 2008 roku) nie miałam ani jednej dłuższej przerwy w wyszywaniu. Nawet w najtrudniejszych życiowych momentach każdego dnia stawiałam chociaż kilka krzyżyków, traktując to jako lekarstwo, terapię, odskocznię.
A teraz taki problem... przyznaję, że dla mnie całkowicie niespodziewany i w dodatku obejmujący również samo blogowanie.
Potrzebny więc urlop... jakaś przerwa, bo bardzo nie chcę pozbawiać się tych przyjemności.
Jednak, żeby przyjemności nie zamieniły się w niemiły przymus, konieczny jest właśnie jakiś dłuższy oddech.
Postawiłam sobie diagnozę... teraz trzeba konsekwentnie zacząć leczenie...
Nie znikam, nie opuszczam, nie likwiduję - nic z tych rzeczy. Lekarstwem będzie oglądanie i czytanie znajomych oraz odkrywanie nieznajomych blogów i stron (na pewno w ramach dotychczasowych, bo na żadne fejsy, insty czy inne twitowe się nie wybieram)... a co dalej? czas pokaże.

Dla własnej przyjemności przejrzałam zbiór zdjęć swoich świątecznych robótek i wybrałam kilka (z ostatnich lat), żeby jednak "zrobić nastrój" na blogu




niedziela, 9 grudnia 2018

Niedziela z fotografią (19)





Słodkie







Nasza zabawa dobiega końca... jesteśmy już na ostatniej prostej.
Przed nami tylko trzy Niedziele z fotografią. 
A tematem kolejnej jest 

Stare i nowe

Zapraszam :) 

piątek, 7 grudnia 2018

Słodkie


Widoczny na zdjęciu fragment obrusa z haftem krzyżykowym to robótkowa staroć... ma na pewno 80 lat, a może nawet więcej... niestety, od Babci już się szczegółów nie dowiem.