Jak wiele związków tworzy to słowo i jak wiele ma ono znaczeń...
A wydawałoby się, że powinno być wręcz przeciwnie, skoro samo w sobie jest takie... proste
Prosty człowiek... prosta droga... proste jedzenie... prosta sprawa... prosty jak konstrukcja cepa...
Jednak u mnie zawsze pierwszym skojarzeniem jest "proste jak drut"...
I o drutach..., wiadomo, że dziewiarskich będzie...
Przez dziesiątki lat mojego osobistego drutowania zebrało się tego przyboru sporo - mam druty różnej grubości, różnej długości, z różnych materiałów (stalowe, plastikowe, drewniane), nawet w różnych kolorach, ale praktycznie leżą nieużywane. Nie lubię, przeszkadza mi bardzo drut w lewej ręce (najczęściej jego koniec znajdował się pod pachą) i w ogóle tylko nerwy i psucie przyjemności dziergania. Od momentu, gdy dostałam do ręki pierwsze druty na żyłce (produkcji NRD) - przepadłam... teraz tylko takie uznaję. Oczywiście postarałam się o odrobinę luksusu (wszak jestem tego warta?!) i mam do dyspozycji druciki nowych generacji z przyjazną żyłką.
I na takich drutach powstało moje ostatnie dzieło - w ramach zakończonej właśnie zabawy razemtworzenie 2015 (KAL na Raverly). Tematem zabawy były "Paski kontra ażury". Ja wybrałam do mitenek ażury, a pasko-ażury do kocyka, którego jednak nie dałam rady skończyć w terminie. Ale już niewiele zostało, niedługo się z nim rozprawię.
Machnęłam sobie mitenki w jednym kawałku, tzn. bez szycia.
Uwielbiam takie robótki "na okrągło" i stosuję je jak tylko się da.
A wydawałoby się, że powinno być wręcz przeciwnie, skoro samo w sobie jest takie... proste
Prosty człowiek... prosta droga... proste jedzenie... prosta sprawa... prosty jak konstrukcja cepa...
Jednak u mnie zawsze pierwszym skojarzeniem jest "proste jak drut"...
I o drutach..., wiadomo, że dziewiarskich będzie...
Przez dziesiątki lat mojego osobistego drutowania zebrało się tego przyboru sporo - mam druty różnej grubości, różnej długości, z różnych materiałów (stalowe, plastikowe, drewniane), nawet w różnych kolorach, ale praktycznie leżą nieużywane. Nie lubię, przeszkadza mi bardzo drut w lewej ręce (najczęściej jego koniec znajdował się pod pachą) i w ogóle tylko nerwy i psucie przyjemności dziergania. Od momentu, gdy dostałam do ręki pierwsze druty na żyłce (produkcji NRD) - przepadłam... teraz tylko takie uznaję. Oczywiście postarałam się o odrobinę luksusu (wszak jestem tego warta?!) i mam do dyspozycji druciki nowych generacji z przyjazną żyłką.
I na takich drutach powstało moje ostatnie dzieło - w ramach zakończonej właśnie zabawy razemtworzenie 2015 (KAL na Raverly). Tematem zabawy były "Paski kontra ażury". Ja wybrałam do mitenek ażury, a pasko-ażury do kocyka, którego jednak nie dałam rady skończyć w terminie. Ale już niewiele zostało, niedługo się z nim rozprawię.
Machnęłam sobie mitenki w jednym kawałku, tzn. bez szycia.
Uwielbiam takie robótki "na okrągło" i stosuję je jak tylko się da.








