niedziela, 26 marca 2017

"Swobodne haftowanie" - część 2

U mnie druga część zabawy "Swobodne haftowanie" na tym etapie zakończona (efekty zagospodarowania pokazujemy później), chociaż jak zwykle nie obyło się bez potknięć. To dla mnie duży sygnał alarmowy, że z jednej strony muszę jeszcze bardziej skupiać uwagę w trakcie pracy, ale z drugiej, że niestety życiowe zmęczenie bierze górę i ja w tej walce nie wygram. Ewentualnie mogę się jakoś bronić i nie poddawać się...

Ale pomyślmy o przyjemniejszych sprawach - to mój drugi haft w zabawie. 


Tym razem już całkowicie wykonany w jednym kolorze - trudno mi określić, bo to nie brązowy, ale bardziej ciemniejszy-rudo-brązowy, z fajnym połyskiem.
Wykorzystałam kanwę 18, którą kilka lat temu farbowałam domowym sposobem - z użyciem kawy, herbaty liściastej i różnych przypraw kuchennych. Wtedy to było takie jednorazowe doświadczenie, chciałam uzyskać coś marmurkowego, ale nie do końca ten marmurek wyszedł. Raczej uzyskałam kilka zacieków, ale zupełnie nieźle wyglądają.
Na tym fragmencie z haftem niewiele ich się załapało, a kanwa ma ciepły kolor kawy mlecznej (czego oczywiście zdjęcie nie pokazuje prawdziwie). 





wtorek, 14 marca 2017

Przedświąteczne haftowanie

Na forach i blogach robótkowych świąteczne przygotowania idą już pełną parą.
Dominują kartki tworzone w różnych technikach - głównie papierowe z dodatkami.
Haftowanych pojawia się mało... może coś w tym jest, że moda na haft krzyżykowy już przemija?
Na pewno bardzo osłabła aktywność blogerek polskich - ... w pisaniu... a jak jest z haftowaniem to już trudno powiedzieć.
W tym kontekście bardzo jestem ciekawa kolejnej wystawy "Złota igła 2017"
Ale to impreza na czerwiec, a teraz myślę o robótkach wielkanocnych.

Z ciekawości poszukiwałam w internecie tematów na Wielkanoc. Chodziło mi  o nowości, ale ich właściwie nie ma. Jedyne wzory, których nie znałam to jajka patchworkowe/geometryczne (chociaż one też może być starszymi wzorkami, na które ja dopiero teraz trafiłam).

O ile motywy bożonarodzeniowe dosłownie zalewają internet, to wzorów wielkanocnych jest jednak mniej. I nie znalazłam nowości, które by mnie zachwyciły. Krążą te same od kilku lat wzorki - z jednej strony "zachodnie"... dziwacznie powykręcane kurczaki, nabzdyczone zające, o mało inteligentnym wyrazie baranków już nie mówię. Oczywiście wszystko z angielskimi napisami;  z drugiej strony "wschodnie", czyli po prostu rosyjskie wzory z akcentami prawosławia i cyrylicą w napisach (akurat to odczytuję lepiej niż angielszczyznę). A po środku polska oferta - niby najbardziej zbliżona do tego tradycyjnego wzornictwa, które ja najbardziej lubię, czyli pisanki, koszyczki, palemki itd., ale co z tego, skoro większość tych projektów to jakiś poziom zbliżony do monidła.

W nowościach gazetek papierowych nie mam rozeznania, bo od dawna nie kupuję. Z tego co widziałam w internecie oferta nowych polskich gazetek pozostaje w tym samym stylu od lat.

Dlatego poszukałam w swoim ZPT, czyli Zbiorze Porzuconych Tworów i wyciągnęłam jajeczny sampler, który zaczęłam robić niepamiętamkiedy.



Wtedy źle mi się go robiło, bo mam schemat słabo czytelny (a jeszcze do tego wtedy był wydrukowany na starej drukarce). I tak się z nim męczyłam bezmyślnie, bo starałam się wiernie trzymać schematu.
Bez sensu...
Ale od kiedy dotarło do mnie, że przecież nie odrabiam pracy domowej na stopień i mogę sobie dokonywać zmian jak mi się zachce, mam o wiele lepsze samopoczucie hafciarskie.

Wtedy zrobiłam trzy środkowe jajka, a teraz chcę dokończyć całość jako makatkę jajeczną. 
Planuję również zmianę ramki, bo we wzorze niemiecki napis kompletnie mi nie odpowiada. 
I nie ma tu znaczenia język... po prostu nie lubię napisów w innych językach. Chyba, że jakoś to wynika z wzoru (ale też można zrobić polską wersję).

wtorek, 7 marca 2017

Jeszcze w zimowych klimatach

Ten zimowy malutki obrazek zaczęłam robić w styczniu, gdy przyszła do nas prawdziwa zima ze śniegiem i mrozami. 
Wzór czekał od dawna w kolejce, aż się doczekał.
Czas jego powstawania najlepiej ilustruje moje coraz-bardziej-żółwie-tempo.
To przecież maleństwo, które pozornie powinno powstać bardzo szybko.
A u mnie - ponad miesiąc!
Niestety... tak to jest gdy nie mamy czasu i siły, a mamy w nadmiarze zmartwienia, choroby i kłopoty.

Ale staram się nie poddawać skrzeczącej rzeczywistości, a nawet walczyć z nią, więc stale coś jest "w robocie na tamborku".

Hafcik nie ma na razie oprawy, chyba poczeka w szufladzie do grudnia.
Myślałam, że będzie tegoroczną zimową dekoracją, ale czas za szybko pędzi i pukają do robótek wiosenno-wielkanocne tematy.



poniedziałek, 6 marca 2017

Śladów zimy w lesie już nie ma

Wczorajszy dzień był idealny na pierwszą w tym roku, pozimową wyprawę do Leśnego Domu...
słońce na bezchmurnym niebie... ciepło i przyjemnie...
Tylko wściekły warkot pił ścinających drzewa (pracują w pośpiechu nawet w niedzielę!),  zakłócał ten idylliczny nastrój.

A  na "dywaniku" przed domem kępki białych kwiatuszków... zwiastunów nowej pory roku...