niedziela, 27 stycznia 2019

W siódmą rocznicę


Dokładnie siedem lat temu przerwałam swoją pracę w ramach zabawy "Świąteczny SAL 2011" tym smętnym wpisem
Teraz myślę, że niepotrzebnie tak się przejęłam poprawnością i zgodnością ze wzorem - szczególnie, że działo się to w ramach zabawy. Ale wtedy tego nie wiedziałam, wydawało mi się, że to poważny błąd dyskwalifikujący cały haft. Jeden, dwa krzyżyki to niby niewiele, ale wizualnie bardzo mi to przeszkadzało - szczególnie, że pomyliłam się w bardzo widocznym miejscu.
Później zrobiłam nową, inną kolorystycznie wersję, która poleciała na kraniec Europy jako świąteczny upominek. 

Teraz wróciłam do pierwszej robótki, a wróciłam z kilku powodów.
Po pierwsze robótka po raz kolejny sama wyszła na światło dzienne w czasie grudniowych przedświątecznych porządków i przypomniała o sobie. 
Po drugie - kiedyś wpadłam na pomysł wyprucia całości, żeby odzyskać ten kawałek materiału. Pomysł idiotyczny, bo to mordęga nie warta zachodu. Ale jeszcze pogorszyłam stan robótki, która "wzbogaciła się" o kilka skłębionych węzłów.
A po trzecie i najważniejsze - przez te 7 lat bardzo zmieniło się moje podejście do realizacji wzorów. Po prostu zdobyłam trochę doświadczeń i teraz korzystam z wzorów mniej lub bardziej swobodnie... w końcu nie jestem na zmianie w fabryce i nie muszę wyrobić normy zgodnie z wymaganiami nadzorcy. 
A dodatkowo po prostu miałam wielką ochotę na ukończenie tego haftu. Jak zostanie zagospodarowany okaże się pewnie blisko świąt.

To ukończona teraz wersja zimowego domku w różnych odcieniach niebieskiego - tak jak planowałam na początku.


Wyprułam kilka elementów i powtórnie wyszyłam ze zmianami, żeby optycznie trochę poprawić symetrię. Oczywiście nie do końca dało się wszystko wyrównać i nadal pechowy reniferek wyskakuje za daleko.
Stan haftu przed rozpoczęciem prac naprawczych w grudniu


Zbliżenia na detale



Całość


Praca nad tym haftem trwała prawie dwa miesiące (zaczęłam na początku grudnia, a to przecież miesiąc z naszym największym niedoczasem), ale w końcu jest zakończona.

To moja pierwsza praca w ramach zabawy Choinka2019 - ciekawa jestem jaki będzie mój udział w tym roku. Mam nadzieję, że większy niż ubiegłoroczny. Może uda mi się zrealizować wszystkie wcześniejsze plany. Wzory i schematy dawno wybrane, teraz tylko wyszywać.


Byłam zaskoczona, że blog tamtej zabawy po latach nadal jest dostępny, ale... w internecie nie ma nic pewnego, więc wstawiam u siebie ten skopiowany wpis:

"Zastanawiałam się, czy pisać o tym, że nie tylko nie skończyłam w terminie swojej robótki, ale koniec baaardzo się oddalił. Doszłam jednak do wniosku, że wypada dać znać z aktualnej sytuacji na froncie, biorąc udział we wspólnej zabawie.

O jeden krzyżyk za daleko... w końcu musiałam przyjąć do wiadomości, że różnica tego jednego krzyżyka jednak ma wpływ na wygląd całości. A zrobiłam za dużo w  górnej ramce i potem już poszło.
Niech to ....!!!
Już mi się wcześniej nie podobało, że reniferek jakoś tak odstaje od środka, ale nie poświęciłam tej myśli więcej czasu. Byłam pewna, że jest dobrze, bo przeliczałam ramkę kilkakrotnie. A teraz przy zawijaskach jest już całkiem nie bardzo.
Praktycznie mam do wyprucia i do poprawki większość prawej strony (patrząc na zdjęcie).
Nie chcę nic kombinować i sztukować, bo mnie samej będzie przeszkadzać świadomość takiego własnoręcznego bubla.
Czyli u mnie to już prawie norma... miało być pięknie, a wyszło jak zawsze.
Jednak postaram się nie zniechęcić do stopnia porzucenia robótki i powoli dokonać poprawek. Zdjęcie marne - podobnie jak mój nastrój robótkowy z tym związany."

piątek, 25 stycznia 2019

Lawendowe pole w środku zimy

Najbardziej lubię robótki nie wiążące się z terminami, planami, czy określonym tematem... robótki na luzie dla samej przyjemności wyszywania. Taki jest właśnie ten mały haft, którym zaczynam 2019 rok.


Wzór jest przeznaczony do ramki w specjalnym kształcie (jabłko), ale ja nie korzystałam z gotowego zestawu materiałów, tylko z samej gazetki ("Kram z robótkami" 5-6/2009). To seria "Cztery pory roku" w małych rozmiarach - wszystkie obrazki mieszczą się w wymiarach 34x40 krzyżyków.


Dlatego świetnie nadają się do zabawy Smalls SAL 2019,  która jest kontynuacją ubiegłorocznej edycji (brałam w niej udział). Nie pisałam o tej zabawie w poprzednim poście o planach, ponieważ nie wiedziałam czy będzie dalszy ciąg. 


Przy okazji jeszcze krótko o samym blogu. Osoby zaglądające tu wcześniej na pewno zauważą zmianę tytułu bloga. Tytuł i adres bloga jest teraz taki sam, a w opisie umieściłam wcześniej używane tytuły blogowe.

niedziela, 30 grudnia 2018

Niedziela z fotografią (22) i zakończenie zabawy

Chcę pokazać...





To już ostatnia odsłona w zabawie i ostatni wspólny temat.
W postach-galeriach ograniczałam tekst do minimum,
miejsce było przeznaczone na zdjęcia.
Ten wpis jednak jest inny, bo zamykający zabawę.

Bardzo dziękuję uczestniczkom, 
które przyjęły moje Zaproszenie do tej fotograficznej  zabawy
Splocik, Czarna Dama, A-lenka, Dobromiła - to dzięki Wam zabawa się odbyła.

Szczególnie serdecznie dziękuję Splocikowi,
osobie która bardzo aktywnie i twórczo podeszła do moich propozycji,
biorąc udział w zabawie od początku do końca we wszystkich tematach.

Nie przeprowadzam szczegółowych analiz, wyliczeń, porównań itp...
nie o to chodziło - zabawa miała być tylko i wyłączenie przyjemnością
i wydaje się, że właśnie taka była.

Nie ukrywam, że jednak trochę mi smutno z powodu tak małego zainteresowania zabawą.
Mimo wielokrotnych zaproszeń - z mojej strony,
ale także od Splocika i Czarnej Damy, które w swoich postach zachęcały do udziału,
nie dołączyło więcej osób.
Szkoda, że tak się stało... szczególnie, że nie wiem dlaczego.
Na wielu robótkowych blogach widzę stale piękne zdjęcia,
a jednak w praktyce okazało się, 
że taka forma zabawy fotograficznej nie okazała się interesująca.
Oczywiście mogłabym teraz nie wspominać w ogóle o tym, ale przecież życie (również wirtualne)
to nie tylko same miłe i słodkie chwile. 
Zaliczyłam kolejne doświadczenie blogowe - 
to co dla mnie jest ciekawe nie zawsze okazuje się atrakcyjne dla innych.

I to by było na tyle (jak mawiał profesor mniemanologii stosowanej).

Serdecznie pozdrawiam znajome i nieznajome czytelniczki tego bloga :)

czwartek, 27 grudnia 2018

Chcę pokazać...

Długo przeglądałam swoje zdjęcia do ostatniego tematu w zabawie "Niedziela z fotografią".
Co "chcę pokazać"... ? według jakiego kryterium wybrać zdjęcia?
Wybrałam kilkanaście zdjęć z różnych kategorii, ale zdecydowałam się tylko na dwa.

Pierwsze zdjęcie ukazuje piękno natury bez technicznych poprawek - obraz widziany okiem aparatu; ... drugie zdjęcie z pozoru niczym się nie wyróżnia, ale ze względu na temat wymaga objaśnienia.

Zachód słońca nad Bałtykiem (Jastrzębia Góra)


Toksyczna chmura nad Zgierzem

W maju tego roku, będąc w moim ogrodzie (w Łodzi), jak zwykle robiłam zdjęcia chmur (co bardzo lubię). W pierwszym momencie pomyślałam, że to nadciąga burza. Dopiero po chwili przypomniałam sobie widziany wcześniej telewizyjny komunikat o wielkim pożarze składowiska śmieci w Zgierzu. W linii prostej to odległość kilku kilometrów, a jednak toksyczna chmura widziana była bardzo wyraźnie (im bliżej ziemi, tym chmura była ciemniejsza, ale w kadr wchodziły już domy sąsiadów).
Ile trujących oparów dotarło do nas?



niedziela, 23 grudnia 2018

Niedziela z fotografią (21)


Na okrągło



El.- Chwile w codzienności (klik)


A za tydzień, w ostatnią niedzielę roku,
ostatni temat naszej zabawy

Chcę pokazać ...