"Śnieg pada, śnieg pada,
cieszą się dzieci.
Tu płatek, tam płatek,
tyle ich leci..."
To słowa starej piosenki przedszkolaków... bardzo starej, bo ja ją pamiętam z czasów swojego dziecięctwa...
Od kilku dni mamy u siebie cudowną, prawdziwie polską zimę...
To jedyne chwile, gdy rzeczywistość realizuje moje marzenia i wspomnienia...
idę po białym "jak śnieg" puchowym płaszczyku.. śnieg chrzęści przy każdym kroku.... chrzęści, bo jest mróz, dzięki któremu wspaniale się oddycha... pada gęsty śnieg, chwilami porywany przez wiatr rysuje w powietrzu wirujące koła... wizualizacja wytartych określeń "zawieje i zamiecie"...
W takiej scenerii przedzierałam się dziś wiele metrów do przystanku "na wygwizdowie", gdzie długo czekając na tramwaj - w malowniczym zmierzchu, przytupywałam sobie radośnie dla rozgrzewki... do domu wróciłam pod postacią śniegowej futro-baby...
Uwielbiam taką zimę...




