piątek, 14 lutego 2025

Na kolejne święta będzie jak znalazł - NOEL (1)

Początek roku to nie jest u mnie (od dawna) czas planów i postanowień. Tym bardziej w zakresie robótkowym, gdy tempo mojej pracy jest tak bardzo wolne. W ciągu roku raczej idę "na żywioł", robię to, co mi się aktualnie spodoba i wybieram coraz mniejsze wzory. 

Teraz jednak, w trakcie przeglądania blogów z autorskimi wzorami, znalazłam coś u Palko (już nie pierwszy raz korzystam z jej propozycji).

Post z datą 14 stycznia 2023 zawiera ładny wzór świąteczny, który już zaczęłam haftować. Szkoda, że na blogu nie pojawiają się nowe wpisy - ten z wzorem jest ostatni.

Zachęcający jest ten fragment:

"Mam dla Ciebie nowy wzór. Być może jest już za późno - a może za wcześnie - Boże Narodzenie nadchodzi co roku :) Jeśli zszyjesz jeden blok w ciągu zaledwie jednego miesiąca - będzie gotowy na Boże Narodzenie. Życzę miłego szycia!"

To koślawe tłumaczenie to oczywiście tekst wyprodukowany przez automat, ja nie znam ani jednego słowa po węgiersku, a niemiecki też już mocno wywietrzał z głowy.
Co prawda raczej unikam napisów w innych językach, ale ten krój liter jest ozdobny i dobrze się wtapia w całość wzoru. 
Kanwa 16, mulina DMC: litery i obramowanie nr 321, obrazki nieco jaśniejsze nr 666.
Miałam zamiar zastosować się do rady Palko - jedna część na miesiąc, ale tak mnie wciągnęło, że zrobiłam już 5 części (zaczęłam 1 lutego) i wyszywam dalej.
 

czwartek, 13 lutego 2025

Nie ma się czym chwalić

Trochę trwało zanim zdecydowałam się pokazać pierwszą tegoroczną pracę. Wahałam się, bo bardzo mnie denerwuje byle jaki efekt, w którym czynności końcowe zepsuły mi wcześniejszą przyjemność wyszywania.

Ten zimowy obrazek powstawał dość długo, ale w styczniu podeszłam do niego bardzo aktywnie (skończyłam 31 stycznia). I wtedy zaczęły się schody. W czasie prasowania kanwa wykrzywiła się paskudnie, a przez koraliki nie mogłam tego wyprostować.

Po kilku próbach (bez rezultatu) włożyłam obrazek  w ramkę, a wtedy pod szkłem z koralikowej gwiazdki zrobiła się kulka.

 

W sumie spodziewałam się, że tak będzie, chociaż pierwszy raz wykorzystałam koraliki do haftowanego obrazka.

Wzór pochodzi z tego bloga -  pierwszego zagranicznego, którego zaczęłam obserwować. Wcześniej, bo w 2010 roku zaczęłam robić kalendarz wg projektu Sylvii - niestety jeszcze niedokończony. Może się uda w tym roku.

Nie jest to dokładnie odwzorowany schemat - to moje swobodne wykorzystanie.

Kiedy skończy się zima i obrazek przestanie być wątpliwą dekoracją (trochę omijam go wzrokiem - bez przyglądania się!) wyjmę go z ramki, usunę te nieszczęsne koraliki i po raz kolejny przeprasuję na mokro. Nie może zostać taki krzywulec.

Miał być moim styczniowym udziałem (do przysłowia o wytrwałości) w zabawie u Splocika, ale nie chcę go teraz umieszczać w Galerii zabawy. Może po poprawkach będzie się nadawał, wtedy opublikuję odpowiedni tekst w nowym poście. A organizatorka zabawy zechce go dołączyć. Teraz za bardzo jestem wkurzona...

czwartek, 16 stycznia 2025

Epizod zimowy?

Zaledwie kilka dni mieliśmy w Łodzi wspaniałą zimę, a specjaliści straszą, że takie "zimowe epizody" zastąpią dawne mroźne, śnieżne, a przede wszystkim długotrwałe zimy.

Internet został dosłownie zalany zdjęciami pięknych krajobrazów i miejskich obrazków.

Ja zrobiłam tylko kilkanaście zdjęć (teraz wstawiam jedno), na krótkim odcinku ulicy Woj.Polskiego, przy opuszczonych ogródkach działkowych. Tam już działają wielki dźwigi... wyrasta kolejne osiedle mieszkaniowe.

Dawno nie spadło tyle śniegu - co widać dobrze przy odśnieżonej ścieżce w naszym ogrodzie. 

Od dziecka uwielbiałam odśnieżanie, a trochę pracy to wymaga (odśnieżenie posesji i ścieżki do domu).

środa, 15 stycznia 2025

Robótki na ulicach

Z każdym kolejnym dniem, miesiącem, rokiem coraz bardziej odechciewa się czytania jakichkolwiek tekstów w internecie. Poziom językowy, a przede wszystkim manipulacje treściami jest coraz bardziej żenujący (tak delikatnie mówiąc). O poziomie komentarzy lepiej nie mówić - najpóźniej w piątym dochodzi do osobistych kłótni między komentującymi. I nie mam tu na myśli hejtu, bo to osobny problem. Chodzi mi o podawanie nieprawdziwych wiadomości, które wiele osób (szczególnie młodych) przyjmuje jako prawdziwe.

Ostatnio trafiłam na takie robótkowe ubieranie drzew, z tytułem posta "nowy trend" - na stronie anglojęzycznej. Oczywiście zaraz odezwały się głosy, że to nic nowego, bo od lat są takie akcje na całym świecie. Nie wiem, w jakim mieście zrobiono zdjęcie, ale

Yan Bomwong

od razu przypomniała mi się szydełkowa lokomotywa w Manufakturze.

Okazuje się, że od tej akcji - Rok Tuwima minęło już 11 lat - Szydełkowa mistrzyni street-artu "ubierze" lokomotywę Tuwima

 "Agata "Olek" Oleksiak za pomocą szydełka "ubrała" już dziesiątki obiektów na całym świecie."

Tyle jest warta wiedza domorosłych "znafców" tematu, dodajmy, że na całym świecie (to nie tylko problem polskiego kawałka sieci). A teraz już nie wiadomo kto stoi za tekstem - człowiek, czy sztuczna niby-inteligencja.

Sama nie zrobiłam wtedy zdjęć, chociaż wielokrotnie przechodziłam obok ubranej lokomotywy, więc posłużę się tymi, które są dostępne w internecie.

źródło: Pinterest

źródło zdjęcia

wtorek, 14 stycznia 2025

Mądrze pomagać ptakom

 W Arturówku można dokarmiać ptaki nie szkodząc im. 

https://www.facebook.com/miastograf

Pytanie, ilu osobom będzie "się chciało"? 

Od dawna nad wodą stoją poglądowe tablice informacyjne, czym można dokarmiać ptaki, a co im szkodzi. Niestety, za każdym razem gdy tam jesteśmy widzimy ludzi rzucających do wody stare, twarde pieczywo, ciastka itp. I wielu z nich to rodzice z małymi dziećmi, którzy w ten sposób źle uczą swoje dzieci. Nie podejmuję jednak próby zwrócenia uwagi - można się najczęściej narazić na chamskie ataki... oby tylko słowne. 

To jak walka z wiatrakami... zwrócenie komuś uwagi w publicznym miejscu, że coś robi źle to najprostsza droga do narażenia się na nieprzyjemności.

Kiedyś w supermarkecie zwróciłam uwagę pewnej babci (na oko młodszej ode mnie), która bez rękawiczek wybierała pieczywo - nie powiem JAK na mnie spojrzała i co tam mamrotała pod nosem. A ostatnio obok mnie stała osoba w wieku ok. 30 lat, która brała do ręki jabłko, oglądała je, a gdy się nie podobało rzucała z dużą siłą do skrzynki. I tak kilkanaście razy. Nic nie powiedziałam, bo towarzyszył jej mało ciekawy osobnik, a byłam sama (akurat mąż był dalej). Niestety, widząc jakie są teraz sytuacje, odpuszczam i nic nie mówię w obawie o reakcje ludzi. Czasami się odzywam, ale tylko gdy jestem razem z mężem. Jego postura najczęściej zamyka usta awanturnikom. Szkoda, że tylko taki argument wizualny jeszcze czasem działa.