czwartek, 2 stycznia 2025

Szczęśliwego Nowego Roku!

życzę bliższym i dalszym znajomym, którzy mnie tu czasem odwiedzają 

Dzięki transmisjom telewizyjnym narodziła się moja noworoczna tradycja - słuchanie i oglądanie koncertu w wykonaniu Wiedeńskich Filharmoników.

Nie pamiętam dokładnie, kiedy pojawił się w polskiej telewizji ten punkt programu, ale oglądam zawsze, jeśli tylko mogę.

Moim marzeniem (raczej nie będzie spełnione) jest być w tej Złotej Sali na noworocznym koncercie. Jednak zdobycie biletów graniczy z cudem, już nie mówiąc o ich cenie i kosztach pobytu w Wiedniu w tym czasie.

Nie chcąc korzystać z cudzych zdjęć zrobiłam kilka "na pamiątkę" z własnego telewizora. Oczywiście są dość marnej jakości, bo nie mam dobrego aparatu (przeszłam na zdjęcia robione telefonem, bo aparat mocno obciążał mi torebkę).

 


 


wtorek, 31 grudnia 2024

Dodatkowa przyjemność przedświąteczna

Wychowałam się na papierowych ozdobach na choinkę - pawie oczka, baniaste koszyki, a przede wszystkim łańcuchy z kolorowego papieru. Grudzień to był czas klejenia ozdób... jedyne kupowane w sklepie to były bombki i "anielskie włosy".

Uwielbiam robić gwiazdki z papierowych paseczków. Nauczyłam się tego w szkole podstawowej i przez -dziesiąt lat zrobiłam ich sporo. Kiedyś były dostępne tylko białe paski, ale dawne papiernie już nie istnieją, więc powstał problem z ich  zdobyciem. Kilka lat temu trafiłam (zupełnie nie pamiętam w jakim sklepie), na paski srebrne i kolorowe (czerwone, ciemnoniebieskie i zielone). W praktyce okazały się węższe, ale mówi się trudno.

Problem w tym, że te gwiazdki oraz większość haftowanych obrazków i ozdób choinkowych mojej roboty oraz kolorowe paski schowałam w ubiegłym roku tak dobrze, że do dziś się nie znalazły. Wydaje się, że nie tak łatwo jest zgubić coś w małym mieszkaniu... mnie się udało!!!

Jedyna więc przyjemność w tej sytuacji to powrót do ulubionej czynności przedświątecznej, czyli robienia  gwiazdek. Przy okazji wygrzebałam z zapasów zabytkowe programy do równie zabytkowego komputera z końca lat 70-tych - MERA 400. Kiedyś też robiłam z nich duże gwiazdki (to te różowe z dziurkami). 

Do zdjęcia wybrałam tylko kilka (jeszcze bez nitek do wieszania na choinkę)

Gwiazdki dodaję do zabawy u Splocika Małe Dekoracje 2024 

 

sobota, 30 listopada 2024

Mała dekoracja z zapasów

Ta mała dekoracja ma swoją historię, bo jej elementy powstały już dawno.

W trakcie przedświątecznych (już czy dopiero?) porządków znalazłam deseczkę, którą dostałam od mojej córki na Dzień Matki. Deseczka ma około 30 lat, obie już nie pamiętamy kiedy została zrobiona. Prawdopodobnie w siódmej lub ósmej klasie szkoły podstawowej, na zajęciach praktyczno-technicznych. Jak widać było to wypalanie w drewnie. Przeleżała swoje w szufladzie i teraz przyszedł czas wyjścia na świat. To jedna z najmilszych pamiątek z dzieciństwa mojego dziecka - jak każdy prezent samodzielnie wykonany.

Hafcik przykleiłam z drugiej strony... deseczkę powieszę na sznurku, w każdej chwili będzie można ją odwrócić i przeczytać napis. Mam kilka innych pasujących wymiarami hafcików, ale ten wydał mi się najbardziej odpowiedni.

Haft powstał w ramach zabawy u Splocika w 2019 roku. Wtedy umieściłam go w ramce i jakiś czas wisiał w kuchni.

Teraz znajdzie  się w starej kuchni mojego rodzinnego domu.

Tym skromnym dodatkiem dołączam po raz pierwszy (lepiej późno niż wcale!) do zabawy Małe Dekoracje 2024

piątek, 18 października 2024

To nie jest klimat dla starych ludzi

Trochę wody dla ochłody

Minione (na szczęście!!!) lato ledwo przetrwałam... właściwie to była przerwa w życiorysie...

Wiem, że tak było w całej Polsce i Europie, ale są ludzie którzy lepiej znoszą takie warunki - niektórzy wręcz nawet je lubią. I nie zrozumieją innych, dosłownie wykończonych upałem. 

Takie ekstremalne upały pozbawiają mnie siły i wszelkiej chęci do życia, pogarszając jeszcze dolegliwości towarzyszących mi na stałe chorób. Tak źle czuję się co roku, ale to lato jest najgorsze w moim życiu - to prawdziwa masakra. Nie mam na to zupełnie wpływu i tylko mogę całkowicie ograniczyć przebywanie na tzw. świeżym powietrzu i chłodzić się w domu wentylatorem. W niektóre dni nie da się nawet wytrzymać w ogrodzie, chociaż mam podwójny cień - jednocześnie od ściany domu sąsiada i pod parasolem.

Nigdy nie lubiłam smażenia się na słońcu, nawet na plaży chroniłam się pod parasolem. W ogrodzie zawsze wybierałam cień. W pewnym momencie stary termometr ogrodowy odmówił współpracy, więc zanim kupiłam nowy mierzyłam ściennym termometrem z dawnych czasów -  było 36 C w cieniu!!!

A coraz bardziej nagrzewające się mury nie pozwalały na odpoczynek w nocy.

Oczywiście deszczu jak na lekarstwo. Łódź zawsze była zagłębiem suszy - wszędzie deszcz tylko nie u nas. Po raz pierwszy nawet trawa nie wytrzymała i w najbardziej nasłonecznionych miejscach zamieniła się w wyłysiałe placki. Jedynie w zacienionych murami miejscach uratowało się trochę zieleni.

Zrobiłam trochę zdjęć, ale nadal siedzą w aparacie. Coś na pewno wybiorę do pokazania i opisania, ale dopiero zaczynam wracać do żywych.

I  już się martwię co będzie w przyszłym roku???

wtorek, 4 czerwca 2024

Fotograficznie

Bardzo żałuję, że fotograficzne zabawy blogowe - na blogach robótkowych (o forach nawet nie ma co wspominać) to już przeszłość. Myślę o znajomych blogach, bo przecież nie znam całego internetu.

Szkoda, że ten rodzaj zabawy u nas nie przetrwał, przecież udział w takiej zabawie nie wymaga wiele czasu. Uruchamia za to naszą wyobraźnię, kreatywność, twórcze spojrzenie na świat.

Na pewno główną przyczyną "zanikania" blogów są przenosiny wielu osób w inne miejsca.

Ja tu pozostaję, ale chociaż długo opierałam się przed fb to również tam się znalazłam - z jednego powodu: możliwości oglądania archiwalnych zdjęć mojego rodzinnego miasta. To była jedyna furtka do grupy, która w krótkim czasie powiększyła błyskawicznie (co jest zasługą adminów czuwających nad porządkiem). Przy okazji trafiam na inne ciekawe strony, ale pozostaję głównie czytelnikiem. Moja aktywność na własnej stronie jest zerowa - nadal przeszkadza mi graficzny tłok na fb, uciekanie postów - chcesz coś przeczytać później: NATYCHMIAST zapisz link u siebie. W przeciwnym razie bardzo szybko gdzieś ucieknie, zginie w zalewie kolejnych nowości.

Nieoczekiwanie dostałam zaproszenie do jednej z wielu grup fotograficznych. Wcześniej nie myślałam o dołączeniu do którejkolwiek, bo poziom niektórych jest żenująco niski.

Jednak okazało się, że to grupa z ambicjami, więc zostałam. I tu dochodzę do sedna sprawy. Oprócz  możliwości codziennego wstawienia zdjęcia są także weekendowe konkursy/zabawy/wyzwania na określony temat. W kilku brałam udział, ale przyznaję, że z każdym kolejnym tematem mam coraz większe opory. Poziom artystyczny zgłaszanych zdjęć jest w niektórych przypadkach za wysoki dla mnie - wpadam w kompleksy. Kreatywność w realizacji tematu zaskakuje i wywołuje refleksję typu "czemu ja na to nie wpadłam!".

Inna sprawa to jakość sprzętu fotograficznego i umiejętność korzystania z programów do obróbki zdjęć - u mnie minimalna.

Jedyne co mi przeszkadza to brak podpisów autorów na zdjęciach. Wiem, że są różne zdania na ten temat (m.in. że podpis zaburza odbiór), ale ja tak nie uważam.

Temat z ostatniego konkursu: Wnętrze.

Wstawiłam to zdjęcie

ale dzisiaj wybrałabym inne


Co jakiś czas dorzucę zdjęcia z poprzednich tematów.

Lubię fotografować, choć nadal bardzo amatorsko, ale nie pcham się "na salony", a u siebie mam zapis na pamiątkę.

Pozdrawiam zaglądających - odezwijcie się czasami :)