czwartek, 7 maja 2015
wtorek, 14 kwietnia 2015
Truskawkowe jajko - jakby wielkanocne trochę...
Miałam nadzieję w tym roku powiesić na ścianie nowa dekorację świąteczną, ale w rezultacie połączenia wyczerpania pogrypowego ze stałym już kompletem chorobowo-bólowym nic z tego nie wyszło.
Nie doczekało się również swojej świątecznej premiery jajko truskawkowe, które powstało w ubiegłym roku w ramach wspólnego haftowania z forumowymi koleżankami. To chyba był mój ostatni już udział w tego rodzaju wspólnym działaniu. Nie daję rady w terminowych sprawach, ale wiadomo.... nigdy nie mów nigdy.
Nie wiem, jaka jest oryginalna wersja kolorystyczna, bo schemat jest jednokolorowy.
Ale ja zdecydowałam się na kolory zgodne z naturą - tym bardziej, że truskaweczki to jedne z niewielu upraw jakie pojawiają się w naszym ogrodzie.
Jajko wymaga porządnego wyprania i wyprasowania - jest jeszcze w wersji roboczej, bo bez oprawy. Do końca nie mogę się zdecydować, czy włożyć w ramkę, czy zrobić makatkę.
Może do następnych świąt wyrobię się w końcu ...
Nie doczekało się również swojej świątecznej premiery jajko truskawkowe, które powstało w ubiegłym roku w ramach wspólnego haftowania z forumowymi koleżankami. To chyba był mój ostatni już udział w tego rodzaju wspólnym działaniu. Nie daję rady w terminowych sprawach, ale wiadomo.... nigdy nie mów nigdy.
Nie wiem, jaka jest oryginalna wersja kolorystyczna, bo schemat jest jednokolorowy.
Ale ja zdecydowałam się na kolory zgodne z naturą - tym bardziej, że truskaweczki to jedne z niewielu upraw jakie pojawiają się w naszym ogrodzie.
Jajko wymaga porządnego wyprania i wyprasowania - jest jeszcze w wersji roboczej, bo bez oprawy. Do końca nie mogę się zdecydować, czy włożyć w ramkę, czy zrobić makatkę.
Może do następnych świąt wyrobię się w końcu ...
wtorek, 7 kwietnia 2015
"Robótkowy czas relaksu"
Tak nazwałam na prywatny użytek ten obrazek, który powstał w styczniu .
Taki sam tytuł miał mój poprzedni blog robótkowy ( poświęcony przede wszystkim mojemu skromnemu robótkowaniu) i w tym wzorze także zawiera się klimat czasu odpoczynku przy tamborku.
Są tu potrzebne akcesoria hafciarskie połączone z filiżanką (kawy? herbaty?) i słodkościami...
a wszystko ujęte w kształt serca, wyrażające tym miłość do robótek. To serduszko doczekało się realizacji chyba trochę pod hasłem walentynkowym, chociaż właściwie nie lubię tego święta i całej jego komercyjnej nachalnej otoczki (przede wszystkim właśnie tego). Kolory muliny nie są u mnie takie, jak w oryginalnym wzorze.
Sama dobrałam z tego, co miałam w swoich zapasach. Takie bardziej mi się podobają.
Kanwa w rzeczywistości ma kolor kremowy lub ecru - zrobiłam na 16, bo mniejsze już raczej nie dla mnie (a raczej nie dla moich oczu).
Za bardzo mnie męczy wyszywanie na drobniejszej kanwie, denerwuję się i to mnie pozbawia przyjemności.
Jeszcze nie doprowadziłam do końca oprawy obrazka, którą ma być ten widoczny na zdjęciu tamborek (średnica wewnętrznego koła - 21 cm).
Na razie napięty materiał nie chce się trzymać i rozłazi na boki.
Tutaj to trochę mojej winy, bo pożałowałam kasy i kupiłam tańszy tamborek marnej jakości. Niestety... jednak coś za coś...
Chwilowo hafcik jeszcze w wersji niedokończonej.
Taki sam tytuł miał mój poprzedni blog robótkowy ( poświęcony przede wszystkim mojemu skromnemu robótkowaniu) i w tym wzorze także zawiera się klimat czasu odpoczynku przy tamborku.
Są tu potrzebne akcesoria hafciarskie połączone z filiżanką (kawy? herbaty?) i słodkościami...
a wszystko ujęte w kształt serca, wyrażające tym miłość do robótek. To serduszko doczekało się realizacji chyba trochę pod hasłem walentynkowym, chociaż właściwie nie lubię tego święta i całej jego komercyjnej nachalnej otoczki (przede wszystkim właśnie tego). Kolory muliny nie są u mnie takie, jak w oryginalnym wzorze.
Sama dobrałam z tego, co miałam w swoich zapasach. Takie bardziej mi się podobają.
Kanwa w rzeczywistości ma kolor kremowy lub ecru - zrobiłam na 16, bo mniejsze już raczej nie dla mnie (a raczej nie dla moich oczu).
Za bardzo mnie męczy wyszywanie na drobniejszej kanwie, denerwuję się i to mnie pozbawia przyjemności.
Jeszcze nie doprowadziłam do końca oprawy obrazka, którą ma być ten widoczny na zdjęciu tamborek (średnica wewnętrznego koła - 21 cm).
Na razie napięty materiał nie chce się trzymać i rozłazi na boki.
Tutaj to trochę mojej winy, bo pożałowałam kasy i kupiłam tańszy tamborek marnej jakości. Niestety... jednak coś za coś...
Chwilowo hafcik jeszcze w wersji niedokończonej.
czwartek, 19 marca 2015
Kwiatki dla samej siebie
Liczę na to, że moje problemy zdrowotne trochę chociaż mnie opuszczą... inaczej życie staje się nieznośne w swoim przyziemnym wydaniu, gdy ból towarzyszy nam miesiącami bez przerwy...
Do tego worka dorzuciło mi jeszcze szczególnie wredną grypę (jakby mi było mało!)
W czasie przed 8 marca chorowałam sobie jeszcze i nie mogę powiedzieć, ze chorowałam cichutko, bo dręczyłam swoim kaszlem bliskich sąsiadów dzień i noc.
W ramach leczenia , siedząc przymusowo w fotelu długo w noc, podarowałam sobie dużą odrobinę luksusu jakim jest dla mnie sama czynność haftowania.
Zrobiłam sobie kwiatki na Dzień Kobiet - skoro nie mogłam inaczej świętować (czytaj poza domem).
Powstały dwa małe obrazki, które znalazły swoje miejsce w mojej kuchni.
Pierwsze zrobiłam tulipany
Wzór jest przeznaczony na kartkę w owalnym passe partout, ale ja włożyłam w ramkę prostokątną, żeby dać kwiatkom więcej luzu.
W owalu wydawały mi się za bardzo wciśnięte. Jak widać na wzorze zmieniłam także trochę kolory.
Hafcik jest mały, ale według mnie ładnie wygląda, no i robi się takie maleństwo bardzo szybko.
Drugi obrazek to lawenda
Ten gotowy zestaw czekał w kolejce już kilka lat - dostałam go od jednej z blogowych koleżanek.
Jednej z nielicznych wirtualnych hafciarek, którą poznałam w realu.
Bardzo rzadko mam okazję pracować z takim gotowcem, gdzie podane są wszystkie potrzebne materiały - wiadomo, że to kwestia wysokich cen (im większy obrazek tym gorzej z drabiną cenową). Przynajmniej dla mnie są to ceny wysokie, więc tym bardziej doceniam takie upominki.
W tym wzorze również dokonałam zmiany, trochę z przymusu. Jakoś koślawo wychodziła mi rączka w wiaderku, więc ją pominęłam.
W obu obrazkach widoczne są dolne i górne frędzelki, ale inaczej nie udało mi się dobrać ramek.
A chciałam właśnie TE ramki, więc mamy tu efekt rustykalny...
Przy tych hafcikach miałam szczególny luz-blues, bo robiłam je dla siebie, bez żadnych stresów, jakie mi towarzyszą przy okazji hafcików prezentowych.
Do tego worka dorzuciło mi jeszcze szczególnie wredną grypę (jakby mi było mało!)
W czasie przed 8 marca chorowałam sobie jeszcze i nie mogę powiedzieć, ze chorowałam cichutko, bo dręczyłam swoim kaszlem bliskich sąsiadów dzień i noc.
W ramach leczenia , siedząc przymusowo w fotelu długo w noc, podarowałam sobie dużą odrobinę luksusu jakim jest dla mnie sama czynność haftowania.
Zrobiłam sobie kwiatki na Dzień Kobiet - skoro nie mogłam inaczej świętować (czytaj poza domem).
Powstały dwa małe obrazki, które znalazły swoje miejsce w mojej kuchni.
Pierwsze zrobiłam tulipany
Wzór jest przeznaczony na kartkę w owalnym passe partout, ale ja włożyłam w ramkę prostokątną, żeby dać kwiatkom więcej luzu.
W owalu wydawały mi się za bardzo wciśnięte. Jak widać na wzorze zmieniłam także trochę kolory.
Hafcik jest mały, ale według mnie ładnie wygląda, no i robi się takie maleństwo bardzo szybko.
Drugi obrazek to lawenda
Ten gotowy zestaw czekał w kolejce już kilka lat - dostałam go od jednej z blogowych koleżanek.
Jednej z nielicznych wirtualnych hafciarek, którą poznałam w realu.
Bardzo rzadko mam okazję pracować z takim gotowcem, gdzie podane są wszystkie potrzebne materiały - wiadomo, że to kwestia wysokich cen (im większy obrazek tym gorzej z drabiną cenową). Przynajmniej dla mnie są to ceny wysokie, więc tym bardziej doceniam takie upominki.
W tym wzorze również dokonałam zmiany, trochę z przymusu. Jakoś koślawo wychodziła mi rączka w wiaderku, więc ją pominęłam.
W obu obrazkach widoczne są dolne i górne frędzelki, ale inaczej nie udało mi się dobrać ramek.
A chciałam właśnie TE ramki, więc mamy tu efekt rustykalny...
Przy tych hafcikach miałam szczególny luz-blues, bo robiłam je dla siebie, bez żadnych stresów, jakie mi towarzyszą przy okazji hafcików prezentowych.
niedziela, 8 lutego 2015
Monogram - wersja "wariacje na temat"
Przymusowy odwyk komputerowy ze względów zdrowotnych skutkuje u mnie wzrostem aktywności czytelniczo-robótkowej, bo tylko fotel pozwala mi jako tako egzystować bez niemiłych dolegliwości fizycznych.
Styczeń i początek lutego to czas hafciku dla siebie, który jednak przerwałam w minionym tygodniu, żeby zrobić ten prezentowy z literką.
Zajęła mi ta robótka kilka wieczorów, trochę musiałam się pośpieszać, żeby wyrobić się na wczoraj. Zdjęcia zrobione po południu, przy sztucznym świetle, więc są takie okropne. Żadne nie oddaje prawdziwych kolorów ani kanwy, ani muliny. Kanwa (aida 16) w kolorze ecru, mulina wiekowa (produkcji jakiegoś małego zakładu, jeszcze z minionego ustroju) w kolorze niebiesko-fioletowym. Wymiary całości w ramce - 24x30cm
A skąd tytuł posta?
Moje wykonanie to właśnie takie wariacje na temat schematu. Oryginalny wzór minimalnie zmieniłam i pozbawiłam kilku ozdóbek, bo jak na mój gust za dużo ich napchano. Szczególnie, że obrazek jest prezentem urodzinowym dla starszego pana.
Coraz gorsza jakość moich zdjęć coraz częściej doprowadza mnie do rozpaczy.
Styczeń i początek lutego to czas hafciku dla siebie, który jednak przerwałam w minionym tygodniu, żeby zrobić ten prezentowy z literką.
Zajęła mi ta robótka kilka wieczorów, trochę musiałam się pośpieszać, żeby wyrobić się na wczoraj. Zdjęcia zrobione po południu, przy sztucznym świetle, więc są takie okropne. Żadne nie oddaje prawdziwych kolorów ani kanwy, ani muliny. Kanwa (aida 16) w kolorze ecru, mulina wiekowa (produkcji jakiegoś małego zakładu, jeszcze z minionego ustroju) w kolorze niebiesko-fioletowym. Wymiary całości w ramce - 24x30cm
A skąd tytuł posta?
Moje wykonanie to właśnie takie wariacje na temat schematu. Oryginalny wzór minimalnie zmieniłam i pozbawiłam kilku ozdóbek, bo jak na mój gust za dużo ich napchano. Szczególnie, że obrazek jest prezentem urodzinowym dla starszego pana.
Coraz gorsza jakość moich zdjęć coraz częściej doprowadza mnie do rozpaczy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



















