Bardzo lubię kwiaty... tych, które rosną w moim ogrodzie nie zrywam do wazonu... szkoda, żeby szybko zwiędły.
Nie umiem malować farbami, ani rysować i cieszy mnie możliwość "malowania" haftem krzyżykowym. Są to małe formy, bo przyznam szczerze, że nie porywam się na większe ze względu na częste zmiany kolorów muliny. Przeraża mnie ogromna nieraz ilość kolorów, a jak do tego dodać jeszcze różne rodzaje ściegów (nigdy nie udały mi się dobre ćwierćkrzyżki) to od razu odechciewa mi się takiej mordęgi. Pozostaję na swoich przeciętnych umiejętnościach, nie mam wcale zamiaru podnosić poprzeczki.
Leon Wyczółkowski "Kaczeńce" (1909 r.)
![]() |
Muzeum Narodowe w Krakowie, Domena publiczna |

Piękne dzieło :)
OdpowiedzUsuńJa też wolę małe formy haftowane krzyżykami i utwierdzam się w tym haftując pejzaż.
Pozdrawiam ciepło
Wybieram małe formy (nie tylko kwiatowe), bo czuję, że mam coraz mniej czasu na przyjemność haftowania i coraz wolniejsze tempo pracy. A chcę jeszcze zrobić ich dużo. Dlatego nie porywam się na wielkie rozmiary, bo chyba jeden obraz robiłabym latami. Teraz muszę wybrać jakiś obrazek na awatar, bo mi coś zżarło dotychczasowy. I tym razem będzie to kwiat. Pozdrawiam serdecznie.
Usuń