czwartek, 1 października 2015

Ostatnie szydełkowanie

Wspominane w tym sierpniowym poście etui na telefon dość długo czekało na proste przyszycie guzika.
Ale gdy zbliżał się dzień wręczenia upominku mojej przyjaciółce guzik został przyszyty, zrobiłam jedno zdjęcie i na tym się skończyła współpraca mojego aparatu fotograficznego. Przez trzy tygodnie byłam pozbawiona prawidłowo działającego sprzętu, naprawa trochę kosztowała, ale to lepsze w mojej sytuacji finansowej, niż wydatek na nowy.

Etui zrobione szydełkiem, na okrągło metodą bezszwową, z klapką i pętelką - wszystko "jednym ciurkiem". Unikam wszelkiego szycia jak tylko mogę.


piątek, 21 sierpnia 2015

Powrót do szydełka okupiony bólem, więc ponownie żegnam je na dłużej

Szydełko odłożyłam na rzecz drutów już wiele lat temu i dość rzadko po nie sięgam. Główną przyczyną jest po prostu dyskomfort w pracy tym narzędziem - od dawna jest to dla mnie czynność niewygodna (boli mnie ręka nawet po krótkim czasie), więc trudno mówić o jakiejkolwiek przyjemności i relaksie robótkowym.  W czasie letnio-upalnej przerwy zrobiłam  jednak kilka szydełkowych drobiazgów - dokończonych i niedokończonych. Dokończone są dwa woreczki/opakowania, które zrobiłam na prośbę najbliższych mi osób - mojej córki i mojej przyjaciółki.

Dziecko zamówiło opakowanie na harmonijkę ustną, czyli po prostu organki.


Zrobiłam półsłupkami metodą bezszwową, czyli na okrągło. Włóczka to cieniowana bawełna "zerówka", w której paski same się ułożyły.


Ze względu na rozmiar taki woreczek robi się bardzo szybko i tu chyba tkwi źródło silnego bólu ręki, który nie chce mnie opuścić (i niestety bardzo utrudnia mi teraz życie). Widocznie robiłam za szybko, co w połączeniu z nietypowymi na co dzień ruchami ręki przy wachlowaniu się w czasie najgorszych upałów tak mocno nadwyrężyło prawą rękę.
Dlatego żegnam to narzędzie bez żalu na długo... a może już na zawsze (to się dopiero okaże).


Bardzo podobny jest woreczek na telefon dla przyjaciółki, ale jeszcze wymaga przyszycia guzika.

A przy okazji muszę dać upust swojej alergii na panujące coraz bardziej w sieci "robienie na szydełku". Strasznie mnie to denerwuje, bo przecież osoby szydełkujące widzą w trakcie pracy, że nic na szydełku nie ma.  

Robimy na drutach, ale szydełkiem!!!

czwartek, 7 maja 2015

Kiedy wiosna buchnie majem...





nawet koty są pokojowo usposobione

wtorek, 14 kwietnia 2015

Truskawkowe jajko - jakby wielkanocne trochę...

Miałam nadzieję w tym roku powiesić na ścianie nowa dekorację świąteczną, ale w rezultacie połączenia wyczerpania pogrypowego ze stałym już kompletem chorobowo-bólowym nic z tego nie wyszło.
Nie doczekało się również swojej świątecznej premiery jajko truskawkowe, które powstało w ubiegłym roku w ramach wspólnego haftowania z forumowymi koleżankami. To chyba był mój ostatni już udział w tego rodzaju wspólnym działaniu. Nie daję rady w terminowych sprawach, ale wiadomo.... nigdy nie mów nigdy.

Nie wiem, jaka jest oryginalna wersja kolorystyczna, bo schemat jest jednokolorowy.
Ale ja zdecydowałam się na kolory zgodne z naturą - tym bardziej, że truskaweczki to jedne z niewielu upraw jakie pojawiają się w naszym ogrodzie.


Jajko wymaga porządnego wyprania i wyprasowania -  jest jeszcze w wersji roboczej, bo bez oprawy. Do końca nie mogę się zdecydować, czy włożyć w ramkę, czy zrobić makatkę.
Może do następnych świąt wyrobię się w końcu ...

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Robótkowy czas relaksu"

Tak nazwałam na prywatny użytek ten obrazek, który powstał w styczniu .


Taki sam tytuł miał mój poprzedni blog robótkowy  ( poświęcony przede wszystkim mojemu skromnemu robótkowaniu) i w tym wzorze także zawiera się klimat czasu odpoczynku przy tamborku.
Są tu potrzebne akcesoria hafciarskie połączone z filiżanką (kawy? herbaty?) i słodkościami...
a wszystko ujęte w kształt serca, wyrażające tym miłość do robótek. To serduszko doczekało się realizacji chyba trochę pod hasłem walentynkowym, chociaż właściwie nie lubię tego święta i całej jego komercyjnej nachalnej otoczki (przede wszystkim właśnie tego). Kolory muliny nie są u mnie takie, jak w oryginalnym wzorze.
Sama dobrałam z tego, co miałam w swoich zapasach. Takie bardziej mi się podobają.


Kanwa w rzeczywistości ma kolor kremowy lub ecru - zrobiłam na 16, bo mniejsze już raczej nie dla mnie (a raczej nie dla moich oczu). 
Za bardzo mnie męczy wyszywanie na drobniejszej kanwie, denerwuję się i to mnie pozbawia przyjemności.


Jeszcze nie doprowadziłam do końca oprawy obrazka, którą ma być ten widoczny na zdjęciu  tamborek (średnica wewnętrznego koła - 21 cm). 
Na razie napięty materiał nie chce się trzymać i rozłazi na boki.
Tutaj to trochę mojej winy, bo pożałowałam kasy i kupiłam tańszy tamborek marnej jakości. Niestety... jednak coś za coś...
Chwilowo hafcik jeszcze w wersji niedokończonej.