wtorek, 7 kwietnia 2015

"Robótkowy czas relaksu"

Tak nazwałam na prywatny użytek ten obrazek, który powstał w styczniu .


Taki sam tytuł miał mój poprzedni blog robótkowy  ( poświęcony przede wszystkim mojemu skromnemu robótkowaniu) i w tym wzorze także zawiera się klimat czasu odpoczynku przy tamborku.
Są tu potrzebne akcesoria hafciarskie połączone z filiżanką (kawy? herbaty?) i słodkościami...
a wszystko ujęte w kształt serca, wyrażające tym miłość do robótek. To serduszko doczekało się realizacji chyba trochę pod hasłem walentynkowym, chociaż właściwie nie lubię tego święta i całej jego komercyjnej nachalnej otoczki (przede wszystkim właśnie tego). Kolory muliny nie są u mnie takie, jak w oryginalnym wzorze.
Sama dobrałam z tego, co miałam w swoich zapasach. Takie bardziej mi się podobają.


Kanwa w rzeczywistości ma kolor kremowy lub ecru - zrobiłam na 16, bo mniejsze już raczej nie dla mnie (a raczej nie dla moich oczu). 
Za bardzo mnie męczy wyszywanie na drobniejszej kanwie, denerwuję się i to mnie pozbawia przyjemności.


Jeszcze nie doprowadziłam do końca oprawy obrazka, którą ma być ten widoczny na zdjęciu  tamborek (średnica wewnętrznego koła - 21 cm). 
Na razie napięty materiał nie chce się trzymać i rozłazi na boki.
Tutaj to trochę mojej winy, bo pożałowałam kasy i kupiłam tańszy tamborek marnej jakości. Niestety... jednak coś za coś...
Chwilowo hafcik jeszcze w wersji niedokończonej.


czwartek, 19 marca 2015

Kwiatki dla samej siebie

Liczę na to, że moje problemy zdrowotne trochę chociaż mnie opuszczą... inaczej życie staje się nieznośne w swoim przyziemnym wydaniu, gdy ból towarzyszy nam miesiącami bez przerwy...
Do tego worka dorzuciło mi jeszcze szczególnie wredną grypę (jakby mi było mało!)
W czasie przed 8 marca chorowałam sobie jeszcze i nie mogę powiedzieć, ze chorowałam cichutko, bo dręczyłam swoim kaszlem bliskich sąsiadów dzień i noc.
W ramach leczenia , siedząc przymusowo w fotelu długo w noc, podarowałam sobie dużą odrobinę luksusu jakim jest dla mnie sama czynność haftowania.
Zrobiłam sobie kwiatki na Dzień Kobiet - skoro nie mogłam inaczej świętować (czytaj poza domem).
Powstały dwa małe obrazki, które znalazły swoje miejsce w mojej kuchni.

Pierwsze zrobiłam tulipany 



Wzór jest przeznaczony na kartkę w owalnym passe partout, ale ja włożyłam w ramkę prostokątną, żeby dać kwiatkom więcej luzu.
W owalu wydawały mi się za bardzo wciśnięte. Jak widać na wzorze zmieniłam także trochę kolory.


Hafcik jest mały, ale według mnie ładnie wygląda, no i robi się takie maleństwo bardzo szybko.


Drugi obrazek to lawenda


Ten gotowy zestaw czekał w kolejce już kilka lat - dostałam go od jednej z blogowych koleżanek.
Jednej z nielicznych wirtualnych hafciarek, którą poznałam w realu.


Bardzo rzadko mam okazję pracować z takim gotowcem, gdzie podane są wszystkie potrzebne materiały - wiadomo, że to kwestia wysokich cen (im większy obrazek tym gorzej z drabiną cenową). Przynajmniej dla mnie są to ceny wysokie, więc tym bardziej doceniam takie upominki.
W tym wzorze również dokonałam zmiany, trochę z przymusu. Jakoś koślawo wychodziła mi rączka w wiaderku, więc ją pominęłam.



W obu obrazkach widoczne są dolne i górne frędzelki, ale inaczej nie udało mi się dobrać ramek.
A chciałam właśnie TE ramki, więc mamy tu efekt rustykalny...
Przy tych hafcikach miałam szczególny luz-blues, bo robiłam je dla siebie, bez żadnych stresów, jakie mi towarzyszą przy okazji hafcików prezentowych.

niedziela, 8 lutego 2015

Monogram - wersja "wariacje na temat"

Przymusowy odwyk komputerowy ze względów zdrowotnych skutkuje u mnie wzrostem aktywności czytelniczo-robótkowej, bo tylko fotel pozwala mi jako tako egzystować bez niemiłych dolegliwości fizycznych.
Styczeń i początek lutego to czas hafciku dla siebie, który jednak przerwałam w minionym tygodniu, żeby zrobić ten prezentowy z literką.
Zajęła mi ta robótka kilka wieczorów, trochę musiałam się pośpieszać, żeby wyrobić się na wczoraj. Zdjęcia zrobione po południu, przy sztucznym świetle, więc są takie okropne. Żadne nie oddaje prawdziwych kolorów ani kanwy, ani muliny. Kanwa (aida 16) w kolorze ecru, mulina wiekowa (produkcji jakiegoś małego zakładu, jeszcze z minionego ustroju) w kolorze niebiesko-fioletowym. Wymiary całości w ramce - 24x30cm
A skąd tytuł posta?
Moje wykonanie to właśnie takie wariacje na temat schematu. Oryginalny wzór minimalnie zmieniłam i pozbawiłam kilku ozdóbek, bo jak na mój gust za dużo ich napchano. Szczególnie, że obrazek jest prezentem urodzinowym dla starszego pana.






Coraz gorsza jakość moich zdjęć coraz częściej doprowadza mnie do rozpaczy.

czwartek, 8 stycznia 2015

Czas na baktus

Oto moje baktusy zrobione pod choinkę, czyli robótki jeszcze grudniowe z minionego roku.
Pierwsze w mojej kilkudziesięcioletniej karierze drutowej, co mnie trochę dziwi - dlaczego tak późno?
Skoro jest to najprostsza z najprostszych forma dziania.
Robi się je błyskawicznie i są bardzo pożyteczne na duży mróz i wiatr, można dobrze schować prawie całą twarz.
Najwygodniej według mnie nosić go na zewnątrz, owinięty wokół kołnierza lub kaptura. 


Baktusy nie są zbyt wdzięcznym obiektem do fotografowania, a dodatkowo robiłam je tuż przed samymi świętami, więc nawet nie próbowałam zabawy z praniem i blokowaniem.
W przedświątecznym zawirowaniu nie miałam czasu na zrobienie zdjęć w lepszych warunkach, bo prezenty już pojechały z właścicielami. A mój aparat robi coraz gorsze zdjęcia - , nie wiem, co jest przyczyną (być może karta się zużyła). No i nie dało się zrobić zdjęcia "na ludziu".


W tym jasnym szaliczku uzyskałam efekt włóczki marmurkowej łącząc nitkę białą z kremową - bardzo mi się podoba efekt.


Każdy szalik robiłam trochę inaczej tzn. dodawałam i spuszczałam oczka w różnych odstępach.
W jednym co 4 rząd, w innym co 6, a w innym co 8.
W ten sposób uzyskałam różną długość i szerokość. 
 

Dołączam jeszcze zdjęcia zrobione przez nowych właścicieli, które właśnie dostałam pod hasłem
"Hipsterskie szaliki . Kot w bonusie"



czwartek, 1 stycznia 2015