sobota, 1 lipca 2017

Inni mają zdjęcia jeża, ja też chcę...

Jeż to ulubione zwierzątko mojego męża... ta jednostronna miłość trwa chyba od czasów dzieciństwa - chyba, bo jak się poznaliśmy w czasach studenckich to jeże już były obecne. I pojawiały się przez cały czas, w różnych formach i przedmiotach (niektóre to prawdziwe szkaradziejstwa estetyczne, ale w tego typu zbiorach nie ocenia się pod tym względem)...jeszcze tylko brakuje jeży krzyżykowych, ale dość długo szukałam odpowiedniego wzoru (ale już jest na liście do wykonania).

Żywego jeża widziałam tylko raz w życiu, ponad 30 lat temu, gdy byliśmy kadrą na obozie harcerskim.
Wtedy to było w lesie, a teraz we własnym ogrodzie, wychodząc z domu zobaczyłam taki obrazek



Nie dało się ująć w jednym kadrze obu zwierzaków, więc są na dwóch "sklejonych" zdjęciach.

Jak w książeczkach dla dzieci... (tylko mu jeszcze jabłuszka na kolcach brakuje)


Klasyczna kulka obronna...


Kot udaje, że to go nic nie obchodzi


Jeżyk ufny w moc swoich kolców bardzo szybko wyjrzał na świat i dał się spokojnie oglądać
 


równie spokojnie przyjął propozycję zejścia do parteru



po czym bez pośpiechu oddalił się w gąszcz na obiadek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz