środa, 5 października 2016

Deszcz i wiatr...

Powróciły do nas... deszcz i wiatr - moje ulubione zjawiska, których mi brakowało nie tylko we wrześniu.
Latem też jakoś tego było mało, dla mnie na pewno za mało... poza miastem bardziej się wszystko widzi i odczuwa, a w środku tej betonowej dżungli już gorzej.
Nie wszyscy oczywiście się z tego cieszą - straty z powodu powalonych drzew, zalania (sama też drżę przed wodą w piwnicy rodzinnego domu, chociaż nie mamy w mieście rzeki, mimo nazwy).

Dziś środa i WSiC u Maknety ...
Dzień jest tak pochmurny, że nie ma szans na dobre zdjęcia, a więc jest to co jest.
Na drutach poncho, chyba już na ostatniej prostej (mam nadzieję, że to już ostateczna wersja), a w czytaniu książka, którą przeczytałam częściowo.



Sama jej nie wybrałam z półki, to podpowiedź pani bibliotekarki. Chciała dobrze, ale dla mnie to wybór nie trafiony. Jakoś nie mogę się odnaleźć we współczesnych kryminałach. Spróbowałam tak zachwalaną Marininę - totalna porażka... konstrukcja i treść tak zagmatwana, że zmęczona plątaniną nazwisk zrezygnowałam z dalszego poznawania dokonań tej pisarki.

"Gdzie teraz jesteś" to historia dziejąca się współcześnie i w tym chyba tkwi główny powód mojego problemu z takimi książkami. Podchodzę do wydarzeń zbyt emocjonalnie, odnosząc tło i postaci bohaterów do życia osobistego, a stąd już tylko krok do niepotrzebnego zbytniego wczuwania się w ich przeżycia.

Zacytuję wstęp od wydawcy:
"Do czego zdolny jest morderca, aby ukryć swą zbrodnię? Mack zaginął dziesięć lat temu. Pewnego dnia wyszedł z domu i nikt go już więcej nie widział. Co roku dzwoni do domu w Dzień Matki, zapewnia, że jest zdrowy, po czym rozłącza się, nie odpowiada na żadne pytania. Nawet po śmierci ojca, który zginął w zamachu na WTC, nie wrócił do rodziny. Siostra Macka, Caroline, decyduje się rozwiązać tajemnicę. dlaczego brat zniknął. Prawda okaże się zaskakująca i śmiertelnie niebezpieczna..."
W miarę czytania czułam coraz większe przygnębienie opowiadaną historią, więc w pewnym momencie przerzuciłam na końcówkę z rozwiązaniem zagadki.
Jednak nie chcę już czytać  takich historii..., za dużo smutku i niesprawiedliwości mamy wokół siebie, żeby jeszcze dobrowolnie dołować się takim czytaniem. Ja przynajmniej nie mam na to ochoty i wolę pozostawać przy starociach z klasyki gatunku (nie tylko tego).


8 komentarzy:

  1. No zobacz!
    A jednak się różnimy w gustach czytelniczych - ja tam lubię książki tej autorki :)
    A tak było podobnie : czytałyśmy takie same książki, czy oglądałyśmy te same filmy, no i masz :)))
    Coś nam tym razem telepatia nie zadziałała. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam... raz się zdarzyło :), a literatura jest tak bogata, że trudno o wspólne gusty we wszystkim.
      To przecież niemożliwe, a nawet u tego samego pisarza jedne książki zachwycają, a inne nudzą.
      Jeszcze nam telepatia zadziała nie raz :)

      Usuń
  2. Nie znam autorki, ale wiem jedno: jak mi książka nie siedzi to ją bez żalu odkładam. Szkoda czasu, jest tyle literatury która może nam sprawić przyjemność. A chyba o to chodzi.
    Bardzo gustowne jesienne kolorki widzę na drutach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też odkładam taką książkę, która mnie nudzi, męczy itd.
      Ale w przypadku kryminału jednak ciekawość zwycięża i chce się wiedzieć, jakie jest zakończenie.

      A kolorki to resztki tak zebrane do robótki (przypadkowo wyszły jesiennie) :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię książki tej autorki:) Przecież nie każdemu musi podobać się to samo... jaki nudny byłby świat, gdyby wszyscy byli jednakowi:)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może akurat ta konkretna książka mnie zniechęciła i może kiedyś sięgnę po inne.
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Bardzo ładne paseczki ma to ponczo. Twórczości pani Clark nie miałam jeszcze okazji poznać.

    OdpowiedzUsuń