poniedziałek, 25 lipca 2016

Cud drutoterapii!

Narzekałam wielokrotnie na swoją robótkową niemoc, wynikającą z prozaicznych(!) dolegliwości fizycznych, co w połączeniu z naszą zbiurokratyzowaną na maksa tzw. "służbą zdrowia" daje wielomiesięczne zastoje w ulubionym hobby. Diagnostyka nadal trwa - a jakże!, niedługo będzie pierwsza rocznica mojego badania pod hasłem "dlaczego mnie tak strasznie boli ręka".

Jednak w pewnym momencie nie wytrzymałam tęsknoty za drutami - w końcu i tak mnie boli, więc chociaż się czymś zajmę. W maju zgłosiłam się do letniego KAL-a "Kwiaty i liście", w czerwcu złapałam robótkę resztkową "Poncho z resztek" (to pomysł Truscaveczki - KAL resztkowiec)


i tak sobie robiłam dla samego robienia. Pierwsze dwa tygodnie to tylko kilka rządków dziennie, okupionych sporym zwiększeniem bólu, aż nagle uświadomiłam sobie, że ból odpuścił! Nie wiadomo kiedy przestało boleć! Czy to naprawdę nie cud?
Jak widać przypadkiem udało mi się zastosować jakąś rehabilitację w obrębie barku - przy pomocy zwykłych drutów. Po wielu miesiącach nieustannego bólu jestem szczęśliwa z powodu "że mnie nie boli" (to na zasadzie tej kozy ze starego dowcipu).


"Poncho w trakcie" wyglądem trochę przypomina wielkie gacie, ale jest upchnięte na dość krótkich okrągłych drutach. Biorąc pod uwagę fakt, że trzy razy prułam prawie skończone dzieło (bo nie mogłam zdecydować się na sposób dodawania oczek), to osiągnęłam 300% normy.

A w lipcu spróbowałam po raz pierwszy testowania nowego wzoru chusty Dagmary (Yellow Mleczyk), pod wdzięczną nazwą "Dobroszka". Chciałam wziąć udział w takim projekcie z kilku powodów: nigdy nie brałam udziału w teście robótkowym, nauczyłam się nowych rzeczy (pikotki), a przede wszystkim sam wzór bardzo mi się spodobał. Ale poświęcę Dobroszce osobnego posta.
Na razie zdjęcie przed blokowaniem - w miłych okolicznościach upalnego lata, chociaż chustę przeznaczyłam na jesienno-zimowe chłody.


To wszystko akcje na Ravelry, które dotychczas traktowałam jedynie jako źródło inspiracji. Niestety, bariera językowa ograniczała mnie tam dość skutecznie. Od czasu, gdy zaczęły powstawać grupy polskie sytuacja  jest zupełnie inna dla takich słabych poliglotek jak ja.

4 komentarze:

  1. Druty dobre na wszystko!! Na ból ręki też!!! :))))
    Ponczo ekstra! Piękne kolory !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak - druty naprawdę mnie wyleczyły :) Szkoda, że wcześniej na to nie wpadłam, ile bólu mogłam sobie oszczędzić. Na razie nie próbowałam jak to będzie z krzyżykami, ale też mi ich brakuje, więc pewnie coś dziubnę na próbę.

      Kolory to przypadek - rzeczywiste resztki po ubiegłorocznych baktusach.
      Ale też mi się podobają :)

      Usuń
  2. To wspaniale, że przestała Cię boleć ręka :-)) Fantastyczna wiadomość :-)
    Ponczo wygląda pięknie :-) Chusta w cudnym kolorze - czekam na więcej zdjęć.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń