wtorek, 31 maja 2016

Rowerowy zawrót głowy

Od 1 maja mamy w mieście rowery, na które można sobie wsiąść i poooojechać! Oczywiście po załatwieniu kilku internetowych formalności.


Jak ja żałuję, że nie było takich możliwości w moich nastoletnich latach... zawsze bardzo lubiłam jeździć na rowerze, a właściwie robiłam to tylko na wakacjach na wsi u dziadków.
Wtedy nie było takiej rowerowej mody... nie było w ogóle ścieżek rowerowych, a mogłabym z domu rodziców jeździć na swoim rowerze do swojego liceum. Blisko ich domu jest piękna, bezpieczna i bardzo popularna ścieżka rowerowa, a z samym rowerem nie miałabym problemu takiego jak teraz (piętro w bloku). Spokojnie parkowałby by sobie w ogrodowej komórce.
Ale zazdroszczę wszystkim aktywnym rowerzystom!
Na pewno też spróbuję się przejechać, ale to tylko namiastka swobody...


sobota, 7 maja 2016

"Co zrobić z tym blogiem?" - sama muszę znaleźć odpowiedź

Skoro moja prośba, zawarta w poprzednim poście, nie spotkała się z żadną reakcją odwiedzających bloga (liczbę odsłon posta pokazuje licznik wewnętrzny i nie była to cyfra 0), schowałam go do wersji roboczych, bo po co ma tak wisieć bez sensu. Ponarzekałam sobie w nim, więc mi ulżyło... wykazałam się naiwnością, że może komuś się będzie chciało... ale się nie chciało i tu trochę przykro... mówi się trudno... Zresztą nie powinnam być zaskoczona - już od pewnego czasu obserwuję zjawisko kompletnego braku komentarzy na blogach naprawdę wartościowych, których autorzy poświęcają na tworzone posty wiele czasu i staranności. Podobno to zjawisko upadku blogosfery, który właśnie następuje... Być może... ja jednak tu pozostanę i będę pisać sobie a muzom, a jaki będzie charakter bloga to będzie widać w przyszłości. Teraz nie będę się o tym rozpisywać.

Od dawna mam ochotę zrobić sobie pled w tym stylu... i pewnie spróbuję, bo i tak ręka boli, więc przynajmniej  niech mam choć trochę przyjemności...