wtorek, 1 marca 2016

Szlachetne zdrowie

Aż się prosi ten tak dobrze znany cytat Jana Kochanowskiego w sytuacji, gdy pogarszające się zdrowie z każdym tygodniem pogarsza nasze życie... wpływa źle na nasze postrzeganie świata, na nasze kontakty z bliskimi w rodzinie (nie mówiąc już o znajomych)... zmienia nasz optymizm w czarny pesymizm... itd...itd... a zwieńczeniem tego jest coraz silniej umacniające się głęboko w nas przekonanie, że już nie może być lepiej, a tylko będzie gorzej... bo przecież jesteśmy już tacy starzy (szczególnie w oczach młodszego pokolenia)... i w ogóle to bez sensu jest robienie jeszcze jakichkolwiek planów "w naszym wieku", gdy wiadomo, że za 10 lat będziemy zgrzybiałymi staruszkami do odstrzału...

Dalej nie będę się wywnętrzać, bo nie uznaję aż takiego publicznego ekshibicjonizmu... zresztą co to zmieni, a w ogóle kogo to obchodzi...

Zapowiada się u mnie na czas nieokreślony brak tej tak ulubionej robótkoterapii, o której wspomniałam w poprzednim poście.  Jeśli w ogóle uda mi się wytrzymać i postawić z bólem kilka krzyżyków dziennie (druty i szydełko całkowicie odpadają), to chciałabym dokończyć zaczęte hafciki (będące w różnym stopniu rozgrzebania i porzucenia).

A co w zamian? Książki, książki i jeszcze raz książki, bo czytanie to moje uzależnienie numer jeden przez całe czytelnicze życie. I w ramach tego czytania może wrócę do czytania dawno nieodwiedzanych blogów.

Nie robiłam podsumowania ubiegłorocznego robótkowania, bo też nie mam zbyt wiele do pokazania.
To naprawdę drobiazgi, a jedyny duży projekt czeka już tak dawno i obawiam się, że może w ogóle nie doczekać swojego czasu.
Nie pokazywałam tu na blogu hafcików robionych i zakończonych jesienią.

Pierwszy to piwonia na lnie, o której pisałam w trakcie w tym poście
To był mój pierwszy raz z lnem, było trochę obaw i trudności, o czym miałam napisać później, ale czas minął i prawdę mówiąc już teraz nie pamiętam z czym miałam wtedy problem. Może kiedyś uda mi się wrócić do lnu (kilka różnych kawałków czeka), więc wtedy się okaże czy zacznę naukę od początku.
Z tego maleństwa jestem bardzo zadowolona - po prostu sama się zachwycam i już.
Oczywiście widzę niedoróbki techniczne w samej oprawie, ale tym razem już nie angażowałam mego etatowego "oprawcy", więc nie wyszło tak pięknie








O pozostałych drobiazgach napiszę jutro - zbyt długie posty podobno męczą czytelników.
To oczywiście nie jest argument dla mnie, bo czyta kto chce i ja akurat tym się zupełnie nie przejmuję nie popierając wtórnego analfabetyzmu.

Powód krótszego pisania jest prozaicznie prosty i wynika z tytułu posta (docenia się sprawność ręki, jak się ją traci).

7 komentarzy:

  1. i to jest najprzykrzejsze - znajdziesz sobie sposób na relaks, a on Ci zostaje zabrany! takie niesprawiedliwe to się wydaje czasami ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest strasznie niesprawiedliwe i ja mam z tym w ogóle problem, bo nie mogę się pogodzić, wkurzam się na życie - to niestety taka bezsilna złość.

      Usuń
  2. To jest bardzo przykre, gdy nie da się robić tego, co się lubi i to nie dlatego, że nie można, tylko dlatego, że jest to po prostu niemożliwe ze względów stanu zdrowia i sprawności.
    Wiem coś o tym, sama miałam przerwę ze względu na ból prawej ręki i robiłam próby wyszywania lewą ręka. Teraz też ręce nie dają mi robić na drutach i szydełku, choć próbuję odrobinkę, ale to nie to samo, co dawniej. Pozostały mi krzyżyki i jeszcze czółenkami trochę mogę porobić frywolitki.
    Sama widzisz, że doskonale Cię rozumiem i posyłam dobre myśli oraz garść optymizmu.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za dobre myśli i optymizm :) Trudno jednak pogodzić się z tym, że pewne czynności są ograniczone, a niektórych już być może nigdy nie opanuję. Tak jest w moim przypadku z frywolitką. Kiedyś razem z córką zaczęłyśmy się uczyć, nie za bardzo mi to wychodziło, więc odłożyłam. A teraz tym bardziej nie wrócę do nauki, więc pozostaje mi podziwiać prace innych - takie jak Twoje. Szczególnie, gdy mam je "na żywo", mogę wziąć do ręki.

      Usuń
  3. Cudna piwonia!!! Życzę dużo zdrowia !!!
    Ja tam lubię długie posty - skaza nauczyciela :)))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za piwonię ")
      Ja jestem gaduła i zawsze obszernie "się wypisywałam" - też moja skaza nauczycielska :)

      Usuń
    2. I za życzenia oczywiście też :)

      Usuń