niedziela, 10 stycznia 2016

Rok 2016 robótkowo - jakieś plany?

Na przełomie grudnia i stycznia w większości blogów robótkowych znalazły się podsumowania i plany, a tam gdzie ich nie było krótkie stwierdzenie faktu, że takowych nie będzie...
U mnie będzie raczej coś pośredniego - zła końcówka roku pod względem zdrowotnym odebrała mi chęć zabawienia się w takie podsumowanie, ale na pewno moje ubiegłoroczne (mizerne, w porównaniu z innymi robótkującymi) pojawi się w krótkiej notce. Postaram się także odpowiedzieć na zaległe komentarze w ostatnich grudniowych postach.
Prywatnie rok 2015 był dla mnie w większości bardzo złym rokiem, chociaż miłe chwile także się zdarzyły.

A co w nowym roku?
Na pewno nie wrócę w najbliższym czasie do robótek na drutach, czego bardzo żałuję - niestety... ból ręki jest zbyt duży.
Biorąc pod uwagę względy zdrowotne (nie tylko moje) nie liczę na różową przyszłość i z tego powodu nie mogę robić żadnych planów. Nienawidzę także wszelkiego przymusu - dosyć go miałam w czasie pracy zawodowej, więc nie wyobrażam sobie żadnego planowania w tabelkach , liczenia metrów nici, wpisywania godzin i minut robótkowania itp... koszmar!

Chcę mieć z tego wyłącznie przyjemność... oczywiście, jeśli ktoś uwielbia chodzić w kieracie nawet w zakresie swojego hobby to jego sprawa... mnie to od razu pozbawia wszelkiej radości...
Najbardziej lubię robić coś pod wpływem chwili, albo coś co szczególnie pasuje w tym czasie - tak jak  teraz, gdy już po świątecznych dniach (ale jeszcze w świątecznym nastroju), wyciągnęłam odłożone na kilka lat bombki z SAL-a w 2010 roku.
Dlaczego je wtedy odłożyłam?  Chyba dlatego, że wkrótce zaczęły się moje rodzinne problemy, choroby i inne złe chwile. Pierwsze zdjęcie rozpoczętej robótki zrobiłam w czasie, gdy byłam dojeżdżającą babcią... a na zdjęciu łapka Pierwszego Wnuczka (wtedy rocznego Malucha), który za nic miał fakt ułożenia materiałów do zdjęcia i pomagał....



Kiedyś przywiązywałam dużą wagę do tego noworocznego świątecznego czasu... był dla mnie nową kartą, nowym rozdaniem. Nowy czysty kalendarz, do którego przepisywało się numery telefonów... grubasek-kalendarz z kartkami do zrywania, zawieszany na ścianie w kuchni...

I pewnie coś mi z tego pozostało, bo od dawna mam w planach dwa projekty z czasem właśnie związane.
Pierwszy to "Cztery pory roku" - trochę wzorów jest, ale ciągle nie mogę zdecydować się który wybrać.
Drugi to kalendarz z miesiącami.
W tym przypadku na pewno nie będzie to kalendarz całościowy, ale chcę zrobić pojedyncze małe obrazki, na każdy miesiąc osobno. Tutaj mam problem, bo żaden wzór, ani seria nie podoba mi się aż tak bardzo, żeby je wykorzystać. A więc dalej szukam...

A takim impulsem do pierwszego obrazka w nowym roku było nadejście bardzo mroźnej i trochę śnieżnej zimy.
Gdy po raz kolejny wracałam do domu późnym popołudniem  przy temperaturze -18C,  uznałam, że właśnie taki temat będzie teraz najbardziej odpowiedni


Zobaczyłam ten wzorek jesienią, na blogu Jasmin i już wtedy przeznaczyłam go na takie mroźne dni...

2 komentarze:

  1. Witam! Ja tam swoje robótkowe podsumowanie zrobiłam, ale jakieś takie mizerne :)
    Planować robótek też nie lubię, wolę iść na żywioł, co mi się spodoba, to robię i już !!! Obecnie właśnie robię obrazek związany z " czterema porami roku ". Ciekawe, telepatia ? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię cieplutko :)
      To mamy podobnie z tym pójściem na żywioł.
      A temat Czterech pór roku chyba się przypomina szczególnie właśnie na początku roku.

      Usuń