piątek, 4 grudnia 2015

Pożegnanie z drutami (mam nadzieję, że nie na zawsze)

Tak trudno nam pogodzić się z czymś, czego nie możemy zmienić, na co praktycznie nie mamy wpływu.
Mam tu na myśli zmiany na gorsze w naszym organizmie, kiedy na przykład coraz gorzej widzimy (kłaniają się okulary), albo kręgosłup rządzi pogarszaniem się naszej sprawności.

Ból prawej ręki, który mnie dopadł kilka tygodni temu pozbawił największej (obok krzyżykowania) przyjemności robótkowej. Zmusił do odłożenia drutów nie wiadomo na jak długo... bezsilna złość nic tu nie zmieni...
a tyle projektów chciałam zrobić i tyle różnych włóczek (co prawda ze starych czasów, ale zawsze) zalega w różnych miejscach mieszkania...

A jeśli już nigdy nie będę mogła pomachać drutami dziergając coś łatwego, miłego i przyjemnego???
Nie biorę takiej możliwości pod uwagę...
wolę myśleć, że na następne święta to już na pewno zrobię te zaplanowane czapeczki

i dużo innych mniejszych i większych robótek...