niedziela, 22 listopada 2015

Dzień dwudziesty drugi: "Chandra"

"Chandra – stan przygnębienia, złe samopoczucie, niskie poczucie wartości, apatia, poczucie beznadziejności".

Każdy ma swoją własną, osobniczą chandrę... i na każdą z nich pewnie potrzebne jest inne lekarstwo...

Ja nie mam swojego przepisu, nie umiem walczyć ze swoją chandrą, która mnie dopadła na stałe i tylko jej natężenie jest różne... czasami siedzi cicho, prawie o niej zapominam... najczęściej jednak odzywa się i usiłuje zapanować nad moim życiem niepodzielnie...
Nie stosuję więc żadnych planowych metod walki z chandrą...  trochę pomaga wygadanie się do bliskiej osoby, trochę alkoholu, ulubiona muzyka, oglądanie zdjęć z wyjazdów...
to moje życiowe koło ratunkowe...



na pewno przydałby się ktoś fachowo przygotowany do pomocy... ale nie mam na to czasu...


6 komentarzy:

  1. Mogę skorzystać z koła? ;) Pozdrawiam ciepło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystaj jak najbardziej :)
      Przesyłam serdeczne uściski :)

      Usuń
  2. Mnie też czasami tak dopada....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, gdy dopadnie i nie odpuszcza...

      Usuń
  3. El, ja nawet nie mam ochoty iść do fachowca, bo po co mam się babrać w tych najczarniejszych odmętach swojej duszy, po prostu próbuję polubić ten stan.
    Zdjęcie super.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chandrą jest tak, że jak na początku jej odwiedzin podejmę próbę odprawienia jej, to czasem mi się uda, ale gdy wpadnie w chwili, gdy poprzedziło ją jakieś niemiłe wydarzenie, to wtedy nie mam sposobu na pozbycie się jej i tak trwa przy mnie dłuższy czas.
    W ostatnim roku chandra "nawiedzała" mnie dość często, teraz może trochę rzadziej, ale gdy zapuka do mych drzwi, to także szukam koła ratunkowego, które niekiedy ucieknie mi z rąk i potoczy się gdzieś hen.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń