czwartek, 8 stycznia 2015

Czas na baktus

Oto moje baktusy zrobione pod choinkę, czyli robótki jeszcze grudniowe z minionego roku.
Pierwsze w mojej kilkudziesięcioletniej karierze drutowej, co mnie trochę dziwi - dlaczego tak późno?
Skoro jest to najprostsza z najprostszych forma dziania.
Robi się je błyskawicznie i są bardzo pożyteczne na duży mróz i wiatr, można dobrze schować prawie całą twarz.
Najwygodniej według mnie nosić go na zewnątrz, owinięty wokół kołnierza lub kaptura. 


Baktusy nie są zbyt wdzięcznym obiektem do fotografowania, a dodatkowo robiłam je tuż przed samymi świętami, więc nawet nie próbowałam zabawy z praniem i blokowaniem.
W przedświątecznym zawirowaniu nie miałam czasu na zrobienie zdjęć w lepszych warunkach, bo prezenty już pojechały z właścicielami. A mój aparat robi coraz gorsze zdjęcia - , nie wiem, co jest przyczyną (być może karta się zużyła). No i nie dało się zrobić zdjęcia "na ludziu".


W tym jasnym szaliczku uzyskałam efekt włóczki marmurkowej łącząc nitkę białą z kremową - bardzo mi się podoba efekt.


Każdy szalik robiłam trochę inaczej tzn. dodawałam i spuszczałam oczka w różnych odstępach.
W jednym co 4 rząd, w innym co 6, a w innym co 8.
W ten sposób uzyskałam różną długość i szerokość. 
 

Dołączam jeszcze zdjęcia zrobione przez nowych właścicieli, które właśnie dostałam pod hasłem
"Hipsterskie szaliki . Kot w bonusie"