niedziela, 25 maja 2014

Smutek na Dzień Matki

"Jestem mamą swojego dziecka - jestem dzieckiem mojej Mamy.
To najwspanialsze chwile - doceniajmy je."

Pisząc te słowa na poprzednim blogu - w 2009 roku nie przeczuwałam, że to już niedługo... że wkrótce nie będę mogła świętować tego dnia z moją Mamą...
Czas nie leczy... nie pozwala zapominać...
Tamtego majowego dnia w roli dziecięcej laurki wystąpił haftowany obrazek.
Bardzo prosty, bo dopiero zaczynałam swoją przygodę z krzyżykami.


Od kilku dni jestem szczególnie rozdrażniona prostactwem reklam z supermarketów, atakujących z radia i z telewizji hasłami "tanie kwiatki na Dzień Matki", "tylko za....złotych" itd. Nie ma tu miejsca na delikatność, liczenie się z uczuciami innych.
Inwazja zaczęła się wcześniej na tych samych zasadach markietingowego nachalnego wpychania klientowi produktów, tak jak to ma miejsce przed świętami. 
Nie możemy zwalczyć tego zjawiska, bo jesteśmy nic nie znaczącym klientem, już na wstępie podejrzanym o wszelkie kradzieże, nieuczciwość - ogólną szarą masą, która nie ma nic do gadania.
Gdyby można było pod groźbą wielkich kar zakazać takiego działania, pierwsza podpisałabym się pod tym.

czwartek, 22 maja 2014

"Jan Sobieski pod Wiedniem" w krzyżykach

Nie mogłam opuścić takiej okazji, jaką był wtorkowy wernisaż wystawy w Muzeum Włókiennictwa.
Chociaż cierpię na coraz większy niedobór czasu, to jednak na pewne sprawy staram się ten czas wygospodarować. Gdy tylko mogę być w dniu otwarcia wystawy, to jestem na miejscu.
Dlaczego?
Chyba to łatwo odgadnąć, szczególnie w przypadkach wystaw, na których twórca/twórcy są obecni.

To nietypowa wystawa związana z malarstwem, bo nie obraz malowany farbami jest jej głównym tematem. To obraz "malowany igłą", jak nieco eufemistycznie mówi się o technikach hafciarskich.

Wkrótce po zakończeniu pierwszego wielkiego projektu jakim było zakończenie w 2010 roku haftowanej wersji obrazu Jana Matejki "Bitwa pod Grunwaldem" (relację zamieściłam na starym blogu, być może ją tu zacytuję) - pojawiła się informacja o podjęciu kolejnego.
I oto mamy drugi haftowany obraz - wielkie historyczne dzieło mistrza Matejki.
Ktoś powie, że to profanacja malarstwa, że haftowana wersja nijak się ma do artyzmu Matejki. Nie podejmuję takiej dyskusji w myśl zasady "de gustibus..."
Ja sama, niedawno (bo zaledwie kilka lat temu) zarażona chorobą krzyżykową, doceniam ogromny wkład pracy współtwórców- wolontariuszy. Wiem, jak "od kuchni" wygląda to lekceważone krzyżykowanie jako gorszy rodzaj haftu. I jestem pełna podziwu dla uzyskanego efektu.
Nie jest łatwo wykonać haftem dobrą wersję malarstwa, często wzory  (a co za tym idzie haftowane obrazy) ocierają się o kicz, albo tym kiczem są.
Ten obraz jest pięknie wykonany i nie ma co go porównywać z malarskim pierwowzorem według takich samych kryteriów. Można i należy go oceniać w kategoriach hafciarskich.

Nie było szans na zrobienie zdjęcia całego obrazu w dniu otwarcia wystawy. Wiadomo, że zawsze przy takich okazjach jest tłok, a twórcy chcą sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie.
To "chwila dla reporterów" i uczestnicy projektu zbiorowo przed swoim dziełem


Tak wygląda haftowany obraz w całości (źródło zdjęcia)

 

A to oryginalny obraz Jana Matejki


Informacje z foldera wystawy, dotyczące pracy nad haftem. 
Liczby naprawdę robią wrażenie!



Organizatorzy zadbali tym razem bardzo dobrze o pierwszą część, przed samą wystawą.
Przygotowane prelekcje były dokładnie związane z samym obrazem, wystąpił Jasnogórski Chór Mieszany - naprawdę nastrój był bardzo patriotyczny. Kiedy chór na początku zaśpiewał pieśń "Gaude Mater Polonia", a na końcu "Bogurodzicę" wszyscy wstawali i w ciszy wysłuchali.
Siedziałam dość daleko, a jeszcze przed wszystkimi siedzącymi kręcili się panowie robiący zdjęcia, więc moje wyszły niezbyt dobrej jakości. Dodatkowo natura zadbała o oprawę dźwiękową, bo w czasie prelekcji o przebiegu samej bitwy przyszła burza z piorunami.

O samym mistrzu Matejce opowiadała pani Maria Serafińska-Domańska - krewna artysty.
Wszyscy uczestnicy projektu otrzymali piękne certyfikaty, napisane językiem stylizowanym na tamtą epokę.

Pojawili się także członkowie historycznych grup rekonstrukcyjnych


Na moich zdjęciach kilka wybranych fragmentów na zbliżeniu