niedziela, 27 października 2013

Letnia jesień

Pogoda zwariowała... nie można inaczej powiedzieć, gdy tuż tuż przed początkiem listopada nasza polska złota jesień jest właściwie latem. Dzień w dzień temperatury nie na jesienne dni.
Już dwa tygodnie temu zamknęliśmy leśno-działkowy sezon, bo może nagle przyjdzie mróz, śniegi itd... a domek nie zabezpieczony...
A tu nadal upały (bo przecież wszędzie grzeją), więc kiedy nadeszła kolejna niedziela bez namysłu wsiedliśmy w samochód (z suchym prowiantem) i do lasu.


W czasie jazdy odpoczywałam kontemplując piękno naszych pól, a siedząc już w lesie na werandzie oglądałam i słuchałam gwaru niezwykle licznego ptasiego zebrania na modrzewiu. Jak stwierdził mój mąż był to jakiś gatunek małych śpiewaków.


Wokół upragniona cisza... I nagle drogą tuż za bramą z pełnym dostojeństwem przeszedł powoli biały koń z jeźdźcem w siodle... Tak się zapatrzyłam, że już zdjęcia nie zrobiłam...


2 komentarze:

  1. Piękne zdjęcia:) Uwielbiam takie widoki i to, jak właśnie szanuje się przyrodę. Bardzo ciekawy blog, gratuluję. Pozdrawiam z Borów Tucholskich:)

    OdpowiedzUsuń