niedziela, 27 października 2013

Letnia jesień

Pogoda zwariowała... nie można inaczej powiedzieć, gdy tuż tuż przed początkiem listopada nasza polska złota jesień jest właściwie latem. Dzień w dzień temperatury nie na jesienne dni.
Już dwa tygodnie temu zamknęliśmy leśno-działkowy sezon, bo może nagle przyjdzie mróz, śniegi itd... a domek nie zabezpieczony...
A tu nadal upały (bo przecież wszędzie grzeją), więc kiedy nadeszła kolejna niedziela bez namysłu wsiedliśmy w samochód (z suchym prowiantem) i do lasu.


W czasie jazdy odpoczywałam kontemplując piękno naszych pól, a siedząc już w lesie na werandzie oglądałam i słuchałam gwaru niezwykle licznego ptasiego zebrania na modrzewiu. Jak stwierdził mój mąż był to jakiś gatunek małych śpiewaków.


Wokół upragniona cisza... I nagle drogą tuż za bramą z pełnym dostojeństwem przeszedł powoli biały koń z jeźdźcem w siodle... Tak się zapatrzyłam, że już zdjęcia nie zrobiłam...


środa, 23 października 2013

Nowi stołownicy - kocia czwórka

Zmienili się ogrodowi bywalcy w mojej stołówce.

Nagle przestała się pojawiać Czarna, jej urocze szare dziecko wcześniej nas opuściło - być może znalazło nowy dom.
Ich miejsce nie pozostało puste, bo do misek zgłasza się kocia czwórka.

To  Łaciatka, jej dwa maluchy - biało-czarny i czarny oraz pośrednie wiekowo czarne Strachajło (bardzo bojaźliwe, ale oswaja się powoli).





Maluchy do sesji fotograficznej nie załapały się - wypuściły się samowolnie na daleką wycieczkę... 

poniedziałek, 21 października 2013

To co lubię....

Uwielbiam oglądać zachody słońca.
W szkolnych czasach zbieractwa wszelakiego gromadziłam pocztówki z zachodami słońca, szczególne miejsce zajmowały w mojej kolekcji zdjęcia zachodu słońca nad wodą. I to mi pozostało...
W drodze powrotnej do domu taki widoczek (zanim nadjechał tramwaj)...


środa, 9 października 2013

Nasz dzień...

Nasze kolejne święto - moje i mojego męża...
Dziś pogoda była taka sama, jak wtedy . Pamiętam doskonale ciepło tamtego wieczoru, prawie letniego.
Dziś poświęciłam przedpołudnie na powolny, spokojny spacer w celach zakupowych (po dobre jedzonko w delikatesach.. a co!).
Rozkoszowałam się tym ciepłem, spokojem ulicy... wspominałam i porównywałam. Tamte czasy i to, co mamy dzisiaj.
Wspominałam te minione chwile i gdybym tylko mogła bez wahania wróciłabym do tamtego października, mogąc przeżyć nasze wspólne życie jeszcze raz.



sobota, 5 października 2013

Ekcesy przyrody

W nocy nagle chwycił mróz/przymrozek - jak zwał, tak zwał, ale paskudnie zniszczył kwitnące rośliny.
Biedne dalie... już stracone, a zawsze kwitną prawie do końca października...


Tak mi żal, bo niewiele mam kwiatów w ogrodzie, a o dalie szczególnie dbamy co roku...