poniedziałek, 23 września 2013

Jesienne powroty robótkowe

Lato było stracone dla robótek. Chociaż przez cały czas trzymałam coś pod ręką, to sił zabrakło.
Teraz powoli wracam do haftu i do drutów.


niedziela, 22 września 2013

Lato minęło

Lato minęło... razem ze swoimi upałami... były i piękne, spokojne chwile, ale trudno mi było w pełni je docenić... dochodzenie do siebie po zbyt wysokich temperaturach trwało u mnie dość długo. Właściwie dopiero wraz z ochłodzeniem i pierwszym deszczem jesieni poczułam się lepiej... czyli dość długo do siebie szłam...



poniedziałek, 16 września 2013

Kocia płeć niewiadoma

Czarna jest kotem ogrodowo-dochodzącym.


Tak ją nazwałam, gdy dwa lata temu do ogrodu przychodziła kocia grupka kandydatów na pobyt stały.
Nie wiem, jak koty rozwiązały problem, ale jako jedyna pozostała właśnie Czarna.
Zimą korzysta z hotelu pod schodami - tam (już w lutym) odwiedziło ją kilku kandydatów na tatusia jej dzieci, co zakończyło się wielką awanturą i kotłowaniną, aż szyby dzwoniły na ganku.

A w pewien lipcowy upalny dzień po raz pierwszy przyprowadziła i pokazała swoje dziecko.
Dość długo nie mogłam zlokalizować kociego malucha, tak się upodobnił do konarów drzewa - a nie chciałam podchodzić zbyt blisko. Ale matka, siedząc pod drzewem co jakiś czas do niego miauczała, 


więc w końcu go wypatrzyłam zbliżeniem aparatu...

 
 

Płci jeszcze nie dało się sprawdzić... 

czwartek, 5 września 2013

Moje piękne chwile

Jakie są piękne chwile?
Można by bardzo dużo napisać - i mądrze i głupio.
Nie podejmuję się tworzenia definicji, bo ja po prostu odczuwam takie momenty w życiu.
Nagle dociera do mnie, że dana chwila jest niepowtarzalna w swoim kształcie...

Dzisiejszy dzień był wspaniały swoją przepiękną pogodą... 
błękitne niebo... łagodne plamy słońca na trawniku, na ulicy... ciepło powietrza przyjaźnie otula twarz...

W takie dni spotkania z przyjaciółką, dobrą koleżanką są kolorowym kalejdoskopem pięknych chwil... spędziłyśmy z sobą kilka popołudniowych godzin... bez pośpiechu...