sobota, 17 sierpnia 2013

Sierpień w ogrodzie

Odpoczywam po upałach... nie dałam rady wszystkiego uporządkować i zwalczyć niepotrzebnego zielska...
W ogrodzie praktycznie nic nie było robione w ciągu ostatnich kilku lat, więc ja teraz sama w jedno lato nie nadrobię zaległości. Jedynie z trawą udało mi się jako tako opanować sytuacje, bo okazało się nagle, że spodobało mi się to chodzenie z kosiarką.

Nie mam siły na wielkie uprawy, szczególnie, że bardzo nie lubię wyrywania chwastów w pozycji klęczącej lub kucając. Rośnie to, co przetrwa i nie wymaga pielęgnacji.
Jaka jest siła roślin przekonuję się nie tylko przy chwastach... 


te floksy sadziła moja prababka i przez tyle lat (na pewno ponad 60) co roku same się odradzają,. Co prawda nie w takich ilościach jak dawniej, ale może nieopatrznie coś wykosiłam tu i tam w pierwszych porywach wiosennych z kosiarką.

Nazwa "floksy" używana u nas zastanowiła mnie - a może to tylko jakaś ludowizna? może naprawdę nazywają się inaczej, bardziej poważnie.



Jednak nie - nie musiałam długo szukać i nawet przy okazji podszkoliłam się w prostej obsłudze (czyli gdzie i jak podciąć, żeby ponownie zakwitły): Floksy - kwiaty nieco zapomniane

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz